Więcej niż sługa

Jeden z moich ulubionych fragmentów Ewangelii mówi o naszym awansie z niewolników na przyjaciół Boga.

 

Jeden z moich ulubionych fragmentów Ewangelii mówi o naszym awansie z niewolników na przyjaciół Boga: „Ukochałem was tak, jak mnie ukochał Ojciec. Pozostańcie w tej miłości. Jeśli jesteście mi posłuszni, trwacie w niej, podobnie jak ja trwam w miłości Ojca, ponieważ jestem mu posłuszny. Chcę, abyście kochali się nawzajem, tak jak ja was pokochałem. Czy wiecie, jak wielka jest ta miłość? Oto prawdziwa miłość jest w stanie oddać za przyjaciół swoje życie: a przecież wy, jeśli mnie słuchacie, jesteście moimi przyjaciółmi. Nie nazywam was sługami, bo nikt nie zwierza się swoim sługom. Jesteście teraz moimi przyjaciółmi: powiedziałem wam przecież wszystko, co mi przekazał Ojciec.” (Słowo Prawdy, Ewangelia Jana, rozdz. 15). Według Jezusa bycie sługami wiąże się z brakiem dostępu do pewnych informacji. Nie dotyczy to jednak nas, gdyż nazwał nas swoimi przyjaciółmi.
 

Ślub z Bogiem

Kiedy jako niewolnicy nawróciliśmy się do Chrystusa, pierwszą rzeczą jakiej się dowiedzieliśmy było to, że jest On naszym Zbawicielem i Panem. Na początku najważniejszy był dla nas Jezus-Zbawiciel, ten który ratuje i pociesza. Bóg pokazał nam, że Jezus jest naszym Panem, a w związku z tym, my jesteśmy Jego sługami.

Biblia mówi, że kiedyś byliśmy niewolnikami grzechu, a teraz jesteśmy sługami sprawiedliwości. Przychodzimy więc do Boga jako słudzy i uczymy się wykonywać to, co nam mówi Duch Święty, bo „ci, których Duch Boży prowadzi są dziećmi Bożymi”. Najwyższą wartością u sługi jest bycie posłusznym. Kiedy poznajemy Boga posłuszeństwo pomaga nam uczyć się nowego życia w Nim. Ale Bóg chce dla nas czegoś więcej. On chce, abyśmy stali się Jego oblubienicą. Chce, żebyśmy wzrastali w relacji z Nim zaczynając od bycia sługami, poprzez przyjaźń aż do więzi małżeńskiej. On nie chce poślubić swojego sługi, szuka rozkochanej w Nim ukochanej.

Posłuszeństwo Bogu jest czymś dobrym i ważnym. Każdy rodzic jest szczęśliwy, gdy prosi dziecko o wyniesienie śmieci, a ono chętnie to robi. Jak czuje się jednak tato, który nic dziecku nie zleca, a po przyjściu do domu zastaje wyniesione śmieci, podlane kwiaty i umyty samochód? Większość rodziców nastolatków uznałoby to za prawdziwy cud. Jest to postawa, która wykracza poza posłuszeństwo. Gdy stajemy się przyjaciółmi  Boga, nie potrzebujemy już tylu nakazów i zakazów, bo kochamy Go i wiemy, co Mu się podoba. Otrzymaliśmy nowe serce, Jego serce i odnowiony umysł.
 

Wybrani do wielkich spraw

„Pamiętajcie, że to ja wybrałem was, a nie wy Mnie. Postanowiłem także, że pójdziecie i przyniesienie dobre owoce. Wtedy Ojciec da wam wszystko, o cokolwiek poprosicie Go w moim imieniu” (J 15,16). Przyjaźń polega na tym, że On będzie nam opowiadał o wszystkim, co usłyszał od Ojca. Nasza pogłębiająca się relacja zaowocuje odkrywaniem nowych, niesamowitych sfer. Poznawanie Boga opiera się na tym, że będzie nam On mówił o swoich tajemnicach, o rzeczach, które odkrywa jedynie przed swoimi przyjaciółmi.

W Starym Testamencie znajduje się kilka obietnic mówiących o Bożych zamiarach względem Jego przyjaciół:

„Lecz roztropni jaśnieć będą jak jasność na sklepieniu niebieskim, a ci, którzy wielu wiodą do sprawiedliwości, jak gwiazdy na wieki wieczne.” (Dn 12,3).

„ Powstań! Świeć, bo przyszło twe światło i chwała Pańska rozbłyska nad tobą. Bo oto ciemność okrywa ziemię i gęsty mrok spowija ludy, a ponad tobą jaśnieje Pan, i Jego chwała jawi się nad tobą. I pójdą narody do twojego światła, królowie do blasku twojego wschodu.” (Iz 60,1-3).

Obietnica z Ha 2,14 mówi: „Ziemia będzie pełna poznania, wiedzy, znajomości i chwały Pana, jak wody okrywają morze.” Wgląd w sprawy Boże, czyli w świeże objawienie Boga i Jego zamiarów, będzie światłem, które przyciągnie narody i poprowadzi wielu do sprawiedliwości.

Gdy stajemy się przyjaciółmi Boga, wtedy możemy czynić uczniów wśród narodów. Przestaje to wydawać się niemożliwe, bo wiemy jaki jest Bóg. Zaczynamy mieć Jego pragnienia. Zaczynamy rozumieć Boże tajemnice, które pochodzą z głębi Jego serca, mocy i chwały. Słyszymy, co On mówi. Widzimy to, co On robi i pragniemy tego więcej. „Wszystko, o cokolwiek mnie poprosicie, dam Wam”. Możemy oczywiście też prosić o nowy samochód i inne gadżety umilające życie, albo „pokornie” wyznamy, że niczego nam nie brakuje. Nie będą to jednak prośby przyjaciół. Jezus wypowiedział te słowa do uczniów, jako do przyjaciół, gdyż już wiele spraw im objawił. Jest to także zaproszenie dla nas, abyśmy zajrzeli w Boże serce i odważnie Go prosili. „Proście mnie, a dam wam narody w dziedzictwo” (Ha 2,14). Proście, a dam Wam więźniów. Proście, a dam wam narkomanów, prostytutki, naukowców, muzułmanów i buddystów. Proście, a dam wam Polaków. Jednym z owoców przyjaźni z Bogiem jest to, że zaczynamy prosić o niemożliwe.
 

Idź dalej

Bóg nie chce, abyśmy przez całe życie pozostawali na etapie niewolnika, czy nawet sługi. Byłoby to trwaniem w niedojrzałości, w której jedynie czekamy na dokładne instrukcje, aby wykonać konkretne zadania i na tym poprzestać. W takim stanie nie rozwijamy się i nie realizujemy naszego powołania. Bóg powiedział: „Mój lud ginie, gdyż brak mu poznania” (Oz 4,6). On ma dla nas coś więcej, chce żebyśmy napełnili się poznaniem Jego przeogromnej woli. Chce przez nas czynić uczniami całe narody. Chce nas wprowadzać krok po kroku w rzeczywistość Królestwa Bożego. Chce ukazywać swoją wolę i otwierać nowe możliwości.

Bohaterowie wiary, których podziwiamy przyjaźnili się z Bogiem. Stali się sprawcami przełomów i przebudzeń, dlatego że odpowiedzieli na zaproszenie i weszli głębiej. Jeszcze dwa lata temu odrzuciłabym myśl, że Bóg może przeze mnie nawracać narody. Dziś już wierzę. Wiem, że może to zrobić i chce tego znacznie bardziej niż ja.

 

 

 

Kamila Rudź

[Źródło: www.jadlodalnia.wordpress.com]

 

Autor artykułu: Kamila Rudź

Dodane przez: Ewcysia | Opublikowano: 2012-06-07 | Kategoria: Czytelnia

Wyświetleń: 1510


Dodaj komentarz