Skacz, żabo, skacz!

Prezentujemy drugą część seminarium dr. Kenta Hovinda pt. „Kłamstwa w podręcznikach”

 

 
 
W pierwszej części omówiliśmy cztery kłamstwa ewolucji: kolumnę geologiczną, makroewolucję, mutacje i prawo biogenetyczne.
 
 
Kłamstwo nr 5 — organy szczątkowe
 
 
Uczy się dzieci, że wyrostek robaczkowy jest szczątkowy. Już go nie potrzebujemy. To kłamstwo. Wyrostek jest częścią systemu immunologicznego. Potrzebujesz go. Można żyć bez wyrostka, ale to zwiększa ryzyko zachorowania. To, że można żyć bez czegoś, nie znaczy, że to nie jest potrzebne. Można żyć bez rąk i obu nóg, i obu oczu. Ale to nie dowodzi, że nie są potrzebne.
 
Mówi się dzieciom, że wieloryb ma szczątkową miednicę. „Wiele organizmów ma ślady historii ewolucji. Na przykład wieloryb. Ma miednicę i kości nóg jako bezużyteczne szczątki”. O czym tu mowa? Wyobraź sobie wieloryba na spacerze. Próbowałem, ale jakoś nie mogę. Czytamy:
 
„Miednica wieloryba nie pełni żadnej funkcji. To dowód na przodka — czworonożnego ssaka lądowego”. To kłamstwo! Te małe kości są częścią układu rozrodczego. Wieloryb nie może się rozmnażać bez tych małych kości. To nie ma nic wspólnego z chodzeniem po lądzie, tylko z płodzeniem małych wielorybów. Ludzie, którzy to piszą, to ignoranci albo kłamcy. Nie ma szczątkowych organów. Wieloryb nie ewoluował z żadnego innego zwierzęcia. Pochodzi od pierwszego wieloryba, jakiego stworzył Bóg.
 
W naszym muzeum jest skóra pytona długa prawie na dwa metry. Na samym końcu tego węża widać malutkie pazurki. W środku jest mała kosteczka. Posłuchajcie, co piszą w podręczniku: „Węże mają szczątkowe tylne nogi”. O, przepraszam, to nie są tylne nogi. Te pazurki są używane podczas parzenia. Węże nie mają rąk, nie mogą powiedzieć: chwila, kochanie... To nie ma nic wspólnego z chodzeniem po lądzie, tylko z płodzeniem małych węży. 
 
Czytamy: „Ludzie mają kość ogonową, która nie ma żadnego widocznego zastosowania”. Debatowałem z prezesem Stowarzyszenia Ateistów z Północnej Alabamy. Powiedział: „Mamy dowód na ewolucję. Ludzie mają kość ogonową, której już nie potrzebują”. Powiedziałem: „Uczyłem biologii i anatomii. Wiem, że jest dziewięć małych mięśni, które są przyczepione do tej kości. Bez nich nie można wykonywać istotnych funkcji”. Nie powiem, jakie to funkcje, ale proszę mi zaufać, te mięśnie są potrzebne. Dodałem: „Jeśli uważa pan, że kość ogonowa jest szczątkowa, zapłacę za usunięcie pańskiej”.
 
Wszystko, co potwierdza teorię ewolucji, okazało się fałszywe. Mam dość płacenia za to, że okłamuje się dzieci. Trzeba wyrzucić kłamstwa z książek.
 
 
Kłamstwo nr 6 — dobór naturalny
 
 
Karol Darwin napisał w swojej książce: „Przypuszczenie, że oko mogło powstać drogą doboru naturalnego, wydaje się, uczciwie przyznaję, dość absurdalne”. Jak ślepy traf może stworzyć widzące oko? Po tym zdaniu Darwin napisał kilka stron, próbując wyjaśnić, jak to się mogło stać. Tak czy inaczej, dalej w to wierzył. Ale powiedział: to wyraźnie absurdalne.
 
Tył gałki ocznej ma 6,5 cm2. A mimo to zawiera 137 milionów wrażliwych na światło komórek. Chciałbyś być elektrykiem i podłączać 137 milionów przewodów na takiej powierzchni? A mój Ojciec Niebieski to zrobił. Jest bardzo inteligentny, prawda?
 
Kiedyś debatowałem w radiu telefonicznie z ateistą, który powiedział: „Hovind, jesteś głupi. Nie wiesz, że oko to przykład złego projektu? Jest połączone odwrotnie. Naczynia krwionośne są przed siatkówką i przechodzące światło musi przejść przez naczynia krwionośne, żeby dotrzeć do siatkówki. To blokuje część światła. Ośmiornica ma o wiele lepsze oko, bo jej naczynia krwionośne są za siatkówką”. Powiedziałem: „Wyjaśnię panu kilka rzeczy. Żyjemy w powietrzu. Powietrze nie blokuje dobrze światła UV. Promienie ultrafioletowe niszczą siatkówkę. Naczynia krwionośne przed siatkówką mają za zadanie blokować światło UV. Ośmiornica natomiast żyje w wodzie, a woda blokuje promienie UV. Nie potrzebuje więc naczyń krwionośnych z przodu. Jeśli chce się pan zamienić z ośmiornicą na oczy, proszę bardzo, ale po kilku dniach będzie pan ślepy”. Zostaliśmy zaprojektowani, by żyć w powietrzu, ośmiornice — w wodzie. 
 
Mówi się, że komputer Craya potrzebowałby100 lat, żeby zrobić symulację tego, co zachodzi w oku wielokrotnie w ciągu sekundy. Możesz wejść do pokoju, rozejrzeć się i w ciągu sekundy oko gromadzi tyle danych, że komputer Craya przez kilkaset lat będzie to sortował.
 
Podręcznik głosi: „Złożona budowa ludzkiego oka może być wytworem wielu milionów lat ewolucji”. Dlaczego Bóg nie odbiera chwały za to, co zrobił? Biblia mówi: Bóg uformował oko. To jedyny sposób, w jaki mogę to wyjaśnić. Ktoś wyjątkowo inteligentny musiał je stworzyć.
 
Lubię pokazywać ewolucjonistom górę Rushmore, największą grupę skał na świecie. Pytam ich: „Czy myślicie, że możliwe jest, by te twarze pojawiły się na skałach przypadkowo? Że to działanie wiatru i abrazji albo erozja? Co sprawiło, że te twarze pojawiły się na skale?”. Mówią wtedy: „Zostały stworzone przez Johna Borgluma”. Pytam więc: „OK. A czy sam George Washington był dziełem przypadku i miliardów lat?”. Odpowiadają: „Tak”. Uważają, że wizerunek jego twarzy nie mógł się pojawić na skale przez przypadek, ale twierdzą, że cała złożona anatomia z trylionem komórek mogła powstać przez przypadek! 
 
Unikają słowa „projektować” w podręcznikach. Mówią: „Rośliny zaadaptowały się do swojego środowiska”. „Skrzela to adaptacja przez życie w wodzie”. Dlaczego nie powiedzą, że zostały zaprojektowane? Tak przy okazji — jak żyły ryby, zanim się zaadaptowały przez skrzela? 
Unikają słowa „zaprojektowany”, bo jakieś dziecko mogłoby zapytać: a kim jest projektant? To mogłoby spowodować niewygodną sytuację.
Michael Behe jest autorem książki o złożoności natury. Jest mikrobiologiem i wykłada na uniwersytecie. Cały rozdział poświęcił omówieniu włoska bakterii. Ten włosek przyczepiony jest do silnika w skórze bakterii. To naprawdę bardzo malutkie silniczki. Są tak drobne, że 8 milionów mieści się w przekroju ludzkiego włosa. Ten silniczek wykonuje 100 tys. obrotów na minutę. Ta mała bakteria może przepłynąć swój mały świat, tak jakby człowiek płynął 100 kilometrów na godzinę w maśle orzechowym — bo im mniejszy jesteś, tym większy robi się problem z lepkością. W podręcznikach piszą: „Ludzie prawdopodobnie ewoluowali z bakterii, która żyła ponad 4 miliardy lat temu”. Te bakterie potrafią pływać z szybkością 100 kilometrów na godzinę. Najszybsi ludzie w wodzie osiągają rezultat 8 kilometrów na godzinę. Jesteśmy coraz gorsi, nie lepsi. Bakterie są niesamowicie złożone. Złożoność wymaga projektanta, czy ci się to podoba, czy nie.
 
 
Kłamstwo nr 7 — pochodzenie życia
 
 
Mówi się dzieciom, że życie ewoluowało z materii nieożywionej. Darwin myślał, że komórki w naszym ciele to prosta galaretka. Teraz wiemy, że komórki są bardzo złożone i że życie nie mogło się zacząć przez przypadek. Nie wyjaśniono pochodzenia gatunków w 1859 roku i wciąż jest to tajemnicą. Zarówno pochodzenie życia, jak i pochodzenie głównych grup zwierząt pozostaje nieznane. Nie wiedzą, jak zaczęło się życie, ale podręczniki mówią dzieciom, że pochodzi od nieożywionej materii.
 
Haeckel w swoim wyznaniu na Uniwersytecie Jena powiedział: „Samorództwo musi być prawdziwe nie dlatego, że zostało udowodnione w laboratorium, ale dlatego, że w przeciwnym wypadku trzeba by uwierzyć w Stwórcę”. Racja. Musiał być Stwórca. Tylko czy naukowcy naprawdę wytworzyli życie w laboratorium? 
 
Oto doświadczenie, jakie zrobili Miller i Urey. Polegało na tym, że wzięli metan, amoniak, parę wodną i wodór. Wprowadzili je w obieg w kilku szklanych probówkach i przepuszczali przez nie iskrę jako odpowiednik błyskawicy. Na dnie powstała czerwona maź. Przefiltrowali ją i zachowali całą czerwoną maź na dnie kolby. Powiedzieli, że maź jest bogata w aminokwasy. To kłamstwo. Nie była bogata w aminokwasy. Warto wiedzieć, że z doświadczenia wykluczyli tlen. Nie chcieli tlenu, bo wiedzieli, że wszystko, co stworzą, utleni się. Problem w tym, że jak nie ma tlenu, nie ma ozonu, który blokuje światło UV, a ono niszczy amoniak — jeden z gazów. Więc gdy nie ma tlenu, życie nie może ewoluować, a jak jest tlen, życie też nie może ewoluować. No i jest poważny problem.
 
Tak przy okazji, na Ziemi zawsze był tlen. Nawet gdy wierzysz w kolumnę geologiczną, niższe warstwy mają tlen. Podręcznik mówi: „Dawniej, gdy nie było tlenu, skały go wchłonęły”. Co proszę? Nie było tlenu, ale skały go wchłonęły! Mówię wam, ta winda nie jedzie na samą górę. 
 
Po 2 miliardach lat od powstania życia było dość tlenu dla eukariotów. Powoli ewoluują aż do dziś. To czysta propaganda. Miller i Urey i inni w swoich doświadczeniach odfiltrowywali swój produkt. To nie jest realistyczne dla natury. Tak naprawdę zrobili 85 proc. smoły, 13 proc. kwasu karboksylowego. Oba są toksyczne dla życia. Jeśli masz 98 proc. trującej substancji wobec 2 proc. tego, co chcesz uzyskać, to czy jest to sukces? Uzyskali dwa aminokwasy, a do życia niezbędnych jest 20. Uzyskali dwa — w trującej mieszance. One zwiążą się z wodą, smołą i kwasem szybciej niż ze sobą nawzajem. Aminokwasy są jak litery alfabetu. W angielskim alfabecie jest 26 liter. Łącząc je, możesz tworzyć różne wyrazy — jeśli połączysz je we właściwej kolejności. Możesz też zestawiać je przypadkowo, ale to będzie bezsensowne. Uzyskać kilka aminokwasów to jak uzyskać kilka liter alfabetu. Potrzeba 20 aminokwasów, by uzyskać białka! Potrzeba trylionów aminokwasów, w precyzyjnym porządku, żeby powstała jedna żywa komórka! Połowa tego, co uzyskali, to aminokwasy prawoskrętne, połowa lewoskrętne. To stwarza problem, bo najmniejsze białka mają około 70-100 aminokwasów lewoskrętnych, może jeden mniej, nie wiem, ale wszystkie są lewoskrętne. Najmniejsze DNA i RNA — wszystkie mają prawoskrętne. To tzw. chiralność. Uzyskali mieszankę, która w wodzie ulegnie rozpadowi szybciej, niż się wiązała. 
 
Doświadczenie było oszustwem. Nie daj sobie wmówić, że stworzyli życie w laboratorium, bo nawet nie byli blisko. Myśleli, że wystarczy zebrać razem wszystkie molekuły, dodać energię i powstanie życie.
 
Nie mamy drzewa życia. W podręcznikach piszą, że ludzie ewoluowali z bakterii miliardy lat temu. To ma wartość propagandy. Po to właśnie tam jest. Nie ma na to żadnego dowodu.
 
W podręczniku czytamy: „Wszystkie formy życia mają wspólnego przodka, który należał do populacji prymitywnych jednokomórkowych organizmów”. Nie ma czegoś takiego jak prymitywny organizm jednokomórkowy. Orzęsek jest jednokomórkowcem, ale nie jest prosty. Jest bardziej złożony niż prom kosmiczny, a w kropli wody są ich tysiące. Mniejsze nie jest prostsze. Na zdjęciu mrówka trzyma mikroczip. Może on przetworzyć wszystkie litery Biblii 200 razy na sekundę. Mniejsze jest bardziej złożone. Porównajmy mózg pszczoły do Craya. Był kiedyś najszybszym komputerem. Komputer Craya jest ogromny, mózg pszczoły — malutki. Komputer Craya wykonywał 6 miliardów obliczeń na sekundę, mózg pszczoły — tysiąc miliardów na sekundę. Komputer Craya zużywa wiele megawatów, pszczoła — tylko 10 mikrowatów, jest bardzo wydajna. Pszczoła może przelecieć 1,5 miliona kilometrów na 4 litrach miodu. Chciałbym zobaczyć maszynę, która zrobi 1,5 miliona kilometrów na 4 litrach. Wielu rozpacza, gdy psuje się komputer. Pszczoła sama zdrowieje. Cray ważył tysiąc kilogramów, mózg pszczoły jest lekki. Jakie wnioski? Superkomputer był ogromny, powolny, niewydajny, ale każdy wie, że trzeba było to zaprojektować. Nikt nie powie, że ten komputer pochodzi z wybuchu w fabryce elektroniki. Został zaprojektowany. Jednak o pszczole mówią, że ewoluowała. Mózg człowieka jest o wiele bardziej złożony niż mózg pszczoły. Twój mózg jest w stanie pomieścić wszystkie informacje z Brytyjskiej Biblioteki Narodowej. Prędkość obliczeniowa w bitach na sekundę odpowiada prędkości całego systemu telefonii. Ocenia się, że w ludzkim mózgu jest więcej połączeń niż połączeń elektrycznych na całym świecie.
 
 
Kłamstwo nr 8 — sekwencje DNA
 
 
Twierdzą, że DNA dowodzi ewolucji. „Mamy dowód z biologii molekularnej — jest nim DNA”.  Kwas dezoksyrybonukleinowy. „Darwin spekulował, że wszystkie formy życia są spokrewnione. Sekwencje DNA potwierdzają to”. To kłamstwo. Nic, co wiąże się z DNA, nie potwierdza ewolucji.
 
DNA to najbardziej skomplikowana molekuła we wszechświecie. Jedna nić DNA ma do 2 metrów długości. Człowiek ma przeciętnie 50 trylionów komórek w swoim ciele. Każda komórka zawiera 46 nici DNA, z wyjątkiem gamet, te mają 23 nici. Całe DNA w twoim organizmie można zmieścić w dwóch małych łyżeczkach. Jednak gdy je rozwiniesz, to ta złożona molekuła rozciągnie się i będzie sięgać od Ziemi do Księżyca i z powrotem 5 milionów razy! Z dwóch łyżeczek! To jest najbardziej złożony kod w historii świata. Gdybyś spisał kod zawarty w DNA, to po skończeniu miałbyś dość materiału, by wypełnić Wielki Kanion 40 razy. Chciałbym zobaczyć 40 Wielkich Kanionów pełnych książek, ściśniętych w softwarze. CD-ROM-y, ZIP-y — użyj, czego chcesz. Wszystko ma się zmieścić w dwóch łyżeczkach. 
Zrobił to mój Niebiański Ojciec. Inteligentny jest, prawda? 
 
Dziecko od poczęcia do urodzenia dodaje do swojego ciała 15 tys. komórek na minutę. Każda bardziej złożona od promu kosmicznego. Chciałbyś odpowiadać za dostawę materiałów do fabryki, która wytwarza 15 tys. promów kosmicznych na minutę? Prawdopodobieństwo, że jedno DNA ułoży się przez przypadek wynosi 1:10119000. To duża liczba, biorąc pod uwagę, że cały widzialny wszechświat ma średnicę 1028 w calach. 
 
DNA nie dowodzi ewolucji. DNA jedynie pokazuje, jak bardzo złożone jest życie.
 
Mówi się, dzieciom, że człowiek i szympans są spokrewnieni. Człowiek i orangutan są podobni w 96 proc. To ma dowodzić, że 15 milionów lat temu mieli wspólnego przodka. Bzdura. Barney Maddox, czołowy badacz genomu, powiedział: „Genetyczna różnica między człowiekiem a jego najbliższym krewnym, szympansem, wynosi nie mniej niż 1,6 proc. To wydaje się mało, ale według wyliczeń to przepaść 48 milionów nukleotydów. Zmiana tylko trzech nukleotydów jest śmiertelna dla zwierzęcia, więc nie ma możliwości zmiany”.
 
Gdy mówią: „Dowodem na ewolucję jest fakt, że człowiek i szympans mają podobne DNA”, to albo się pogubili, albo was okłamują. Podobne struktury prawie zawsze mają podobne plany. Jak w tym przypadku DNA. Podobne mosty prawie zawsze miały podobne projekty. Nie ma dowodu, by jeden był przodkiem drugiego. Albo żeby powstały na skutek tornado. Złożone rzeczy wymagają projektanta.
 
Twierdzą, że ludzie i szympansy są podobni. Istnieją tysiące różnic. Nawet jeśli są podobieństwa, to co z tego? Uważasz, że jakiś procent podobieństw dowodzi czegokolwiek? Chmury to w 100 proc. woda. Arbuzy to w 97 proc. woda. Tylko 3 proc. różnicy. To dowodzi, że arbuzy ewoluowały z chmur?
 
 
Kłamstwo nr 9 — brakujące ogniwo 
 
 
Twierdzą, że skamieniałości dowodzą ewolucji. To kłamstwo. Żadne skamieliny nie liczą się jako dowód na ewolucję, ale podręcznik stwierdza, że ewolucja to fakt, a zapis kopalny stanowi najmocniejszy dowód, że gatunki ewoluowały w czasie. Nie ma żadnego zapisu kopalnego. Nie patrzysz na zapis, patrzysz na skamieniałości. Nakładasz na nie swoją interpretację. Nie ma na nich dat i karteczek: „Powstała 47 milionów lat temu”.
 
Darwin powiedział: „Jeśli moja teoria jest prawdziwa, musiały istnieć niezliczone pośrednie skamieniałości”. Zgadza się, Karolu, powinna ich być cała masa. Mam książkę,  w której napisano: „Od czasu Darwina znaleziono wiele ogniw”. Cóż za marzenie...
 
David Rock, który ma wielką kolekcję skamielin w Amerykańskim Muzeum Historii Naturalnej, powiedział: „Po Darwinie jego rzecznicy chcieli odnaleźć brakujące ogniwa. Nie znaleźli. Jednak ciągle mają nadzieję”. 
 
Luther Sunderland napisał do głównych ewolucjonistów, że chce zobaczyć dowód na ewolucję. Odpisali mu, że ma go ktoś inny. Colin Peterson ma dostęp do największej kolekcji skamielin na świecie (Muzeum Brytyjskie, Historia Naturalna). Peterson napisał książkę o ewolucji. Luther ją przeczytał i powiedział: „Panie Peterson, nie pokazał nam pan żadnego brakującego ogniwa. Gdzie one są?”. Peterson odpowiedział, że na pewno napisałby o nich, gdyby o jakichś wiedział. 
 
Nie ma żadnego brakującego ogniwa, brakuje całego łańcucha. Teraz mają więc nową teorię na wyjaśnienie tego. Stephen Gould powiedział: „Brak dowodu w postaci skamielin to palący problem dla ewolucji”. Wie, że nie ma dowodu, ma więc nową teorię. Powiedział: „Może pierwszy ptak wykluł się z jaja gada”. Co proszę? Mówi: może ewolucja dzieje się tak szybko, że nie ma dowodów! Ciekawe... Czy brak dowodu może być dowodem? Wypróbuj to w sądzie.
 
Mówi się dzieciom, by myślały krytycznie. „Drogie dzieci, zapis kopalny pokazuje, że organizm ewoluował drogą wielu małych zmian. Która teoria najlepiej opisuje ewolucję organizmu? Gradualizm czy przerywana równowaga? Czy to były powolne zmiany, jak powiedział Darwin, czy skoki, jak powiedział Stephen Gould?”.  W ich głowach są tylko dwie opcje: ewolucja działa się powoli lub ewolucja działa się szybko. Nie są zdolni myśleć poza tymi ramami. 
 
To się w ogóle nie działo. Bóg stworzył różne rodzaje.
 
 
Kłamstwo nr 10 — ewolucja rodziny konia 
 
 
Mówi się dzieciom, że ewolucja konia jest dowodem. To stek bzdur. Ustawiono kilka zwierząt w fikcyjnej kolejności. Już 50 lat temu wykazano, że to fałsz. Nie mówią, że tzw. pradawny koń miał 18 par żeber, następny miał 15, a kolejny 19. Potem znów 18. To nawet nie te same zwierzęta. To zupełnie wymyślone ustawienie tych stworzeń. Uczy się tego w podręcznikach na całym świecie.
 
W 1950 roku George Simpson, który wierzył w ewolucję, powiedział: „Ta ewolucja rodziny konia została niechcący sfałszowana”. Dlaczego nadal jest to w książkach? 
 
Othniel Marsh wymyślił całą tę ideę w 1874 roku. Chciał dostarczyć dowód na teorię Darwina. Wybrał zwierzęta z całego świata i ustawił w takiej kolejności, żeby dobrze wyglądały.
 
Współczesne konie znajdowano w tych samych warstwach i niższych, niż znajdowano tak zwanego pradawnego konia. Pradawny koń w ogóle nie jest koniem, to hyracotherium. Jak góralek wciąż występujący w Turcji i Afryce. Żebra, palce kończyn i zęby są u tych zwierząt inne.
W Ameryce Południowej skamieniałości idą w odwrotną stronę. O tym się nie mówi. Nigdy nie znaleziono ich w kolejności, jaką się przedstawia. Wszystko to wymysł. Jednak ciągle się tego uczy, by dać dzieciom dowód na ewolucję.
 
 
Kłamstwo nr 11 — archeopteryks
 
 
Mówią, że archeopteryks jest dowodem na ewolucję. Alan Feduccia powiedział: „Paleontolodzy próbowali zmienić archeopteryksa w naziemnego opierzonego dinozaura, ale on nim nie jest. To ptak przesiadujący na gałęziach”.
 
Archeopteryks znaczy: pradawne skrzydło. Mówią: „Pazury na jego skrzydłach dowodzą, że był dinozaurem”. Wcale nie! Dwanaście ptaków ma dziś pazury na skrzydłach. Struś, hoacyn, skrzydłoszpon, ibis, łabędź... To nie dowodzi, że wcześniej były dinozaurami. 
Mówią: „Ma zęby w dziobie, to dowodzi, że był kiedyś dinozaurem”. Zwolnijmy. Bardzo niewiele ptaków ma zęby. Archeopteryks, hesperornis i koliber mają zęby. Ale przejście od zębów do braku zębów polega na ich traceniu, nie zyskiwaniu. Tzn. niektóre ptaki mają zęby, większość nie ma. Pewne gady mają zęby, inne nie. Niektóre ryby mają zęby, inne nie. 
 
Twierdzą, że pióra ptaków ewoluowały z tych samych łusek, które tak dobrze chroniły dinozaury. To nierozsądne. Pióra ptaków są niewiarygodnie złożone. Pióra i łuski składają się z tego samego białka, keratyny, ale na tym kończy się podobieństwo. Statki i widelce robi się z tego samego metalu. Czy to dowodzi, że ewoluowały z cynowej puszki? Pióra i łuski bardzo się różnią, łuski przyczepione są do ciała inaczej niż pióra. Ptaki mają inny układ oddechowy i inne serce niż gady — mają cztery komory serca, większość gadów trzy. Ptaki znoszą inne jaja niż gady. Współczesne ptaki występują w warstwach niższych niż dinozaury. 
 
Jak archeopteryks może być brakującym ogniwem, skoro istniały już w pełni ukształtowane ptaki? Mamy wronę sprzed 130 milionów lat. Z tymi milionami to się nie zgadzam. Ale jeśli ptaki żyły przed dinozaurami, które wyginęły, to mamy prawdziwy problem. Jak wywieść ptaki od ciężkich naziemnych, dwunożnych gadów, równoważącym ogonie i czterech skróconych kończynach? Biofizycznie to niemożliwe.
 
Richard Dawkins powiedział: „Jeśli spotkasz kogoś, kto nie wierzy w ewolucję, to będzie to ignorant, głupek, wariat lub oszust”. I on ma otwarty umysł, tak? 
 
Dlaczego ludzie w to wierzą? Niektórzy w to wierzą, bo od tego zależy ich praca. Niektórzy mają tylko nadzieję, że nie ma Boga, przed którym trzeba zdać sprawę. Biblia mówi: „Nie chcieli wiedzieć o Bogu, więc Bóg wydał ich na pastwę nikczemnych myśli, by robili to, co nie przystoi”. W Biblii napisano, że Bóg ześle na nich ostry obłęd. Jeśli wierzysz, że pochodzisz od skały, uległeś zwiedzeniu. Niektórzy mają po prostu zbyt wiele dumy, by przyznać, że się mylą. 
 
Biblia mówi, że jesteśmy solą ziemi. Sól drażni. Jeśli nikogo nie drażnisz, prawdopodobnie nie jesteś dobrym chrześcijaninem.
 
 
 
 
Oprac. K.S.
[Ten oraz inne wykłady dr. Kenta Hovinda można obejrzeć na: www.drdino.pl]
 
 
 
 
 
 
 

Autor artykułu: K.S.

Dodane przez: Administrator | Opublikowano: 2012-12-28 | Kategoria: Czytelnia

Wyświetleń: 1922


Dodaj komentarz