Skacz, żabo, skacz!

Większość dzieci z chrześcijańskich domów traci wiarę w wyniku szkolnej edukacji — podkreśla Kent Hovind, autor seminarium „Kłamstwa w podręcznikach”, którego fragmenty publikujemy.

 

 
Szkolne podręczniki nauczają, że ewolucja to fakt, nie teoria. I że nikt, kto chce uchodzić za rozumiejącego świat naturalny, nie może zaprzeczyć tym faktom. Powtarzanie, że ewolucja to fakt, działa na zasadzie mantry. Myślą, że jeśli ciągle będzie się to powtarzać, każdy w to uwierzy. Ale ewolucja to religia, a nie fakt! 
 
Biblia ostrzega: „Wiedzcie, że w dniach ostatnich przyjdą szydercy” (1). Są ludzie, którzy szydzą z Biblii. Ja mam z nimi stale do czynienia, przyciągam ich jak piorunochron. Biblia mówi, że szydercy będą pytać: „Gdzież jest przyobiecane przyjście Jego? Bo odkąd zasnęli nasi ojcowie, wszystko tak trwa, tak jak było od początku”. To bardzo ważny zwrot. Apostoł Piotr powiedział, że w dniach ostatnich szydercy będą mówić: rzeczy dzieją się teraz tak, jak zawsze się działy, to długie, powolne, stopniowe procesy. Uniformitarianizm. Biblia mówi: szydercy będą świadomie w niewiedzy. W niewiedzy co do tego, jak Bóg stworzył niebo i ziemię. Szydercy nie chcą też nic wiedzieć o potopie.
 
 
Kłamstwo nr 1 — kolumna geologiczna
 
 
Jednym z szyderców był James Hutton. Żył pod koniec XVIII wieku. Stwierdził, że Ziemia jest o wiele starsza, niż wszyscy myślą. W jego czasach większość ludzi wierzyła Biblii. Uważano, że Ziemia ma około sześciu tysięcy lat. Ale był to też czas wielu rewolucji i zmian. Każdy pozbywał się króla i ustanawiał demokrację. Czy to dobrze, czy źle, to inna sprawa, ale faktem jest, że Biblia mówi, by czcić króla. Dlatego niektórzy pomyśleli, że Biblia jest przeszkodą dla ich politycznych celów i chcieli ją zdyskredytować. Więc gdy wszyscy uważali, że Ziemia ma kilka tysięcy lat, James Hutton stwierdził, że Ziemia liczy sobie miliony lat. Był jedną z pierwszych osób w świecie zachodnim, które miały takie poglądy. Stworzył uniformitarianizm, teorię mówiącą, że teraźniejszość jest kluczem do przeszłości. Innymi słowy, tak jak rzeczy dzieją się teraz, tak działy się zawsze. 
 
Książka Jamesa Huttona miała bardzo duży wpływ na młodego prawnika ze Szkocji — Karola Lyella. Nienawidził Biblii. W 1830 roku Lyell napisał książkę Zasady geologii. Widać w niej jego nienawiść do Biblii. Mówił, że jego celem jest uwolnić naukę od Mojżesza. Co miał na myśli? Ludzie, którzy czytają pierwsze rozdziały Biblii, wiedzą, że Bóg stworzył świat, a potop uformował większość geologii świata. Jeśli ludzie wierzą w tę Księgę, będą myśleć, że węgiel, olej, gaz naturalny zostały uformowane przez potop. Lyellowi to się nie podobało. Chciał, żeby ludzie wierzyli, że Ziemia liczy sobie miliony lat. W swojej książce, bazując na pracy kilku innych osób, stworzył ideę, że każda warstwa ziemi ma inny wiek. Opracował to, co nazywamy kolumną geologiczną. Nazwał każdą warstwę ziemi, przypisał jej wiek i skamieniałości przewodnie. Było to na długo przed datowaniem węglem, potasem, argonem, strontem, ołowiem, uranem. Wszystko to zrobiono w oparciu o założenie, że każda warstwa ma inny wiek. Wszystko to wymyślono, wzięto z powietrza. 
 
Faktem jest, że ziemia ma wiele warstw skalnych. Jak powstały? Są dwa wyjaśnienia. Ewolucjonista powie: warstwy formowały się powoli przez miliony lat, każda ma inny wiek. Kreacjonista powie, że te warstwy pochodzą z czasów potopu. Gdy weźmiecie słoik ziemi, wstrząśniecie i postawicie, warstwy ułożą się w kilka minut. Ewolucjoniści zawsze próbują sprawić, żebyście myśleli, że ich interpretacja to fakty. Kolumna geologiczna to biblia dla ewolucjonisty. Znaleźć ją można tylko w jednym miejscu na tej planecie — w podręcznikach. 
 
Nie ma wątpliwości co do tego, że ziemia jest ułożona warstwowo. Ale jeśli te warstwy mają różny wiek, dlaczego nie ma śladów erozji między nimi? Wszystkie po prostu mocno przylegają do siebie jak naleśniki. Nie sądzicie, że zanim jedna warstwa pokryła drugą, od czasu do czasu w ciągu miliona lat padał deszcz? 
 
Byłem w Rapid City w muzeum z dinozaurami. Oprowadzał nas przewodnik. Na początku zatrzymaliśmy się przy skale czasu geologicznego. Mają to tam za szybą, podświetlone, to święta rzecz, nie dotykać! Przewodnik powiedział: „Warstwa skał, na którą tu patrzycie, ma około 70 milionów lat”. Moja córka podniosła rękę i spytała: „Proszę pana, a skąd pan wie, że ta warstwa ma 70 milionów lat?”. Powiedział: „To bardzo dobre pytanie, dziecko. Rozpoznajemy, ile lat mają te warstwy, po rodzaju skamieniałości, jakie w nich znajdujemy”. Przeszliśmy na drugą stronę. Przewodnik powiedział: „Kości, na które patrzycie, mają około 100 milionów lat”. Moja córka znów podniosła rękę i zapytała: „Proszę pana, skąd pan wie, ile mają lat?”. Powiedział: „Dziecko, wiek skamieniałości rozpoznajemy po tym, z jakiej warstwy pochodzi”. Moja córka stwierdziła: „Gdy staliśmy tam, to powiedział pan, że wiek warstw rozpoznaje się po kościach. A teraz mówi pan, że wiek kości rozpoznaje się po warstwach. Czy to nie błędne koło?”. Ten człowiek miał bardzo dziwny wyraz twarzy. Spojrzał na moją córkę, potem na mnie, znów na moją córkę i powiedział: „Masz rację. Nigdy wcześniej o tym nie pomyślałem”. Potem wziął udział w moim wykładzie i rozmawialiśmy przez godzinę. Spytał: „Czy wszystko, w co wierzę na temat geologii, jest błędne? Nauczam tego w college’u”. I nie przestał tego uczyć, bo straciłby pracę. Ludzie, którzy nie popierają teorii ewolucji, tracą pracę w szkołach. To starannie chroniona państwowa religia. Jest w całości oparta na zasadzie błędnego koła. 
 
Jeśli ktoś uważa, że datuje się skamieniałości węglem, potasem, argonem lub czymś jeszcze innym, to się myli. Nie tak się to robi. Skamieniałości są datowane według warstwy, z której pochodzą, a warstwy są datowane według skamieniałości, jakie zawierają. To rozumowanie błędnego koła. Datowanie radiometryczne nie byłoby nawet wykonalne, trzeba by najpierw zbudować kolumnę geologiczną. 
 
Mówię do ewolucjonistów: „Wasza kolumna geologiczna zawiera wapień w różnych warstwach. Gdy dam wam kawałek wapienia  i spytam, ile on ma lat, to skąd będziecie wiedzieć, czy to wapień z jury i ma 100 milionów lat, czy może z kambru i ma 600 milionów lat? I jedno i drugie to wapień. Jak poznać, ile liczy lat? Odpowiadają: „O, to proste. Po skamieniałościach przewodnich”. No właśnie.
 
W podręczniku czytamy, że trylobit to dobra skamieniałość przewodnia, że prawdopodobnie żył 500-600 milionów lat temu. Nie sądzę. Ktoś znalazł odcisk ludzkiego buta. Człowiek postawił stopę i zdeptał trylobita. Pytano geologów, jak człowiek mógł postawić stopę na trylobicie, skoro trylobity żyły 500 milionów lat temu. Pewien człowiek odpowiedział: „Może kosmici odwiedzili planetę 500 milionów lat temu?”. Ci kosmici ciągle to robią. Inny powiedział: „Może był jakiś duży trylobit w kształcie buta i upadł na mniejszego?”. Istnieją duże trylobity, ale nie mają kształtu buta. Apostoł Piotr mówi o tym jasno. Szydercy świadomie pozostają w niewiedzy. A przy okazji: trylobit miał najbardziej skomplikowaną gałkę oczną. Czy to ma być jedna z pierwszych istot, jakie ewoluowały w wybuchu w kambrze? 
 
Inny podręcznik pokazuje skamieniałości graptolitów. Czytamy: „Graptolity żyły 410 milionów lat temu”. Jedyny problem to taki, że znaleziono żyjące współcześnie graptolity. Jeśli więc wciąż żyją, czy nie można by ich znaleźć w dowolnej warstwie skalnej? 
 
W podręcznikach opisujących dewon czytamy: „Pochodzi sprzed 325 milionów lat. To mięśniopłetwa ryba. Ma krótką nogę i płetwę”. Bzdura! Takie ryby mięśniopłetwe występują i dziś. To są latimerie. Gdy po raz pierwszy odkryto je żywe, w 1938 roku, powiedziano: „Te ryby przeżyły 325 milionów lat”. Nawet nie przyszło im do głowy, żeby zakwestionować kolumnę geologiczną. 
 
W podręczniku oznajmia się: „Warstwy mają różny wiek”. Przepraszam, ale to bzdura. Karol Darwin nie lubił okrągłych liczb. Powiedział: „Formacje Wealden mają 306 milionów 662 tysiące 400 lat. Skąd on to wziął, można tylko zgadywać... Mówi się dzieciom, że warstwy mają różny wiek. Jednak na całym świecie znajduje się skamieniałe drzewa, które, stojące, łączą różne warstwy skał. Jeśli skamieniałe drzewo, stoi w różnych warstwach skalnych, to nie można mówić, że warstwy te mają różny wiek. No bo jak długo martwe drzewo utrzyma się w pionie? 5 lat, 10, 20, 5000 lat? Wątpię. A jednak mamy skamieniałe stojące drzewa. Nazywa się je skamieniałościami wielowarstwowymi, bo przechodzą przez wiele warstw. Są bardzo powszechne. Znaleziono ich setki. Tylko jedno wystarczyłoby jako dowód, a znaleziono setki. W Tennessee mamy skamieniałe drzewa przechodzące przez wszystkie warstwy. Joggins w Nowej Szkocji słynie ze skamieniałych drzew w pozycji pionowej. Czasem znajduje się drzewa do góry nogami, przechodzące przez liczne warstwy skał. To naprawdę stanowi problem. Na ile mogę zrozumieć, ewolucjonista ma tylko dwie możliwości rozwiązania tego. Może powiedzieć, że drzewa stały pionowo przez miliony lat, a warstwy powoli formowały się wokół nich. Trudno w to uwierzyć. Może też powiedzieć, że drzewa rosły przez setki metrów twardej skały, szukając światła słonecznego. Hm... Jest też trzecie rozwiązanie. Może te drzewa zostały zakryte w wielkim potopie? 
 
Gdy wybuchł wulkan St. Helens wrzucił tysiące drzew do jeziora Spirit. Ponad 20 tys. drzew poszło na dno i utknęło w błocie. Wiele tysięcy stoi w pozycji pionowej. Te drzewa skamienieją. Już zaczynają kamienieć. Nie trzeba na to dużo czasu. Są i inne skamieniałości. Skamieniały pies wewnątrz drzewa w Georgii (ścinano drzewo do ogniska), skamieniały but kowbojski — ciągle jeszcze z nogą w środku (but był zrobiony w latach 50.), skamieniała ryba — rodząca, skamieniały kapelusz z Nowej Zelandii. Nie dajcie sobie wmówić, że to trwa miliony lat. Skamieniały worek mąki, znaleziony w Eureka Springs w Arkansas. Z młyna, który został zalany w 1910 roku.
 
Gdy wam mówią, że warstwy mają różny wiek, to okłamują was. Nie wierzcie w to. Na 80-85 proc. powierzchni Ziemi nie znajdziecie nawet trzech okresów geologicznych we „właściwej” kolejności. Kolumna geologiczna to bujda. To jedno z największych kłamstw, jakie pojawiły się w historii ludzkości. 
 
 
Kłamstwo nr 2 — makroewolucja
 
 
Kolumny geologicznej zaczęto nauczać w latach 30. XIX wieku. Miało to naprawdę silny wpływ na młodego kaznodzieję z Anglii. Dopiero co ukończył szkołę biblijną. Nazywał się Karol Darwin. Jedyny stopień naukowy, jaki Darwin zdobył, był z teologii. On nie był naukowcem.
 
Karol Darwin wypłynął w rejs dookoła świata, aby zbierać owady. Zdecydował się wziąć kilka książek, bo miał wyjechać na pięć lat. Zabrał Biblię i książkę Lyella Zasady geologii. Ta książka zmieniła jego życie. Darwin napisał później do przyjaciela: „Niewiara wdzierała się we mnie powoli, nie czułem zagrożenia”. Żeglując, zatrzymał się na wyspach Galapagos. Tam zauważył, że jest 14 różnych odmian ziarnojadów. Różniły się kształtami dziobów. Badał je uważnie i powiedział: „Myślę, że wszystkie te ptaki mają wspólnego przodka”. Na pewno, Karolu, i to był ptak. A potem Karol powiedział: „Może to dowodzi, że ptaki są spokrewnione z bananami”. Tego nie powiedział? Ależ tak, mam jego książkę, w której napisał: „To prawdziwie cudowny fakt, że wszystkie zwierzęta i rośliny, przez cały czas i w całej przestrzeni, są ze sobą spokrewnione”. 
 
Karol zauważył coś, co czasem nazywa się mikroewolucją. Nie lubię tego słowa, bo wprowadza zamieszanie dzieciom, ale będę go używał. Mikroewolucja to właściwie tylko odmiana. Psy wydają odmiany psów. Róże wydają odmiany róż. Nikt temu nie przeczy. To fakt. Pytanie brzmi: czy to przechodzi w coś, co nazywa się makroewolucją, gdzie jeden rodzaj zmienia się w drugi? Większość ludzi nie wierzy, że pochodzi od skały sprzed ponad czterech miliardów lat. Jeśli chcesz w to wierzyć, w porządku. Nie obchodzi mnie, w co wierzysz. Tylko nie nazywaj tego nauką.
 
Definicja słowa „ewolucja” jest zagmatwana. Uważam, że celowo. Myślę, że trzeba wiary, żeby od mikro- przejść do makroewolucji. Makroewolucja to fantazja. Wierzą, że to musiało się wydarzyć, ale nie ma na to dowodu. Gatunki mogą zmieniać się z czasem, ale uważam, że zmiany są ograniczone w obrębie swojego rodzaju. Ale ktoś może to nazywać różnymi gatunkami. To ciągle ten sam rodzaj zwierzęcia. Odmiany z pewnością istnieją, ale mają swoje granice. Karaluchy w końcu będą odporne na pestycydy. To fakt. Ale czy myślisz, że kiedyś będą odporne na młot kowalski? Zawsze będzie wydawany ten sam rodzaj rośliny lub zwierzęcia. Żadna nowa informacja nie jest dodawana. Prawdziwa ewolucja oznaczałaby wzrost złożoności genetycznej, a nie tylko mieszanie genów, które już istnieją. 
 
Weźmy psy — pula genów jest bardziej ograniczona dla odmiany. Chihuahua posiada ograniczoną pulę genów. Ktoś poświęcił lata na krzyżowanie psów, by wyhodować chihuahua. Masa pieniędzy i czasu, by powstał pies w 100 proc. bezużyteczny. Jak długo chihuahua przetrwałby w prawdziwym świecie? Puść go wolno do lasu i zobacz, co się stanie. Pójdzie do wilka: „Hau, hau...”. Schrupany! Koniec puli genów. Informacja genetyczna w nowej odmianie jest gubiona, a nie dodawana. Na świecie są różne odmiany psów, cała masa. I idę o zakład, że miały wspólnego przodka: psa! Irlandzki podręcznik nazywa to ewolucją różnicującą. Mówienie, że terier i pudel miały wspólnego przodka. No proszę, nie twórz skomplikowanej nazwy. To ciągle pies. Nie nazywaj tego ewolucją różnicującą, bo to odmiana psa. Biblia mówi: rodzą według swojego rodzaju (2). 
 
Oto, co się stało. James Hutton napisał książkę i ludzie zaczęli wątpić, czy Ziemia ma sześć tysięcy lat. Potem pojawił się Karol Lyell, też napisał książkę i ludzie zaczęli wątpić, czy to potop uformował warstwy. A potem pojawił się Karol Darwin i ludzie zaczęli wątpić w Stwórcę. I tak w połowie XIX wieku świat nie wierzył, że to Bóg go stworzył, ale nie wiedział, skąd się wziął. Człowiek rozejrzał się wokół siebie i powiedział: Jeśli to nie Bóg stworzył świat, to kto tu rządzi? Na pewno my! To zrodziło humanizm, komunizm, marksizm, nazizm, socjalizm — wszystko to się łączy. Apostoł Paweł powiedział Tymoteuszowi: unikaj błędnej, rzekomej nauki (3). Ewolucja to nie nauka — to religia.
 
 
Kłamstwo nr 3 — mutacje
 
 
Ewolucja oparta jest na dwóch błędnych założeniach. Pierwsza: mutacje tworzą coś nowego. Druga: dobór naturalny pozwala na przetrwanie i zastąpienie populacji. Ale mutacje nie tworzą jakiegoś nowego rodzaju. Każdy, kto studiuje biologię, to wie. Jeśli zmiksujesz litery z wyrażenia „Boże Narodzenie”, uzyskasz wiele różnych wyrazów, ale nigdy nie wyjdzie ci „ksero”, „krowa” czy „królowa”. Nie znajdziesz odpowiednich liter. Pomieszanie istniejącego kodu genetycznego nie da nowej informacji.
 
W podręcznikach pokazują dzieciom muchę z czterema skrzydłami. Normalne muchy owocówki mają dwa skrzydła, ten mutant ma cztery. To rzadka mutacja i jak większość mutacji jest szkodliwa. Oto co napisali: „Korzystne mutacje to surowiec dla doboru naturalnego”. Wybaczcie, nauczyciele, ale dlaczego nie podają przykładu korzystnej mutacji? Dlaczego pokazali nam przykład złej i mówią o dobrych? Bo korzystna mutacja to czysty wymysł. Musisz sobie wyobrazić, że zachodzi. Jeden z profesorów powiedział mi: „Znam korzystną mutację”. Spytałem, jaką. Powiedział: „Ludzie z anemią sierpowatą w Afryce są mniej podatni na malarię”. Odparłem: „To genialne. To jakby powiedzieć: jeśli odetniesz sobie nogi, nie dostaniesz nigdy grzybicy stóp”.
 
Przeciętny wzrost człowieka waha się od 1,5 metra do prawie 2 metrów. Prawdopodobnie można by stworzyć populację ludzi o wzroście przekraczającym 2 metry. Można to zrobić, zabijając tych niższych. Ale wtedy dobierasz część kodu genetycznego, który już istnieje. Nie tworzysz nowego. Dobór naturalny dobiera, nie tworzy. Dlaczego oni tego nie widzą?
 
W podręczniku piszą: „Ptaki z większymi i mocniejszymi dziobami lepiej umiały otwierać twarde strąki, dlatego przeżyły. Ewolucja przez dobór naturalny wystąpiła w ciągu jednego roku”. To czysta propaganda. Przecież to ciągle ptak. Długość dzioba, gdy minęła susza, powróciła do tej samej średniej krajowej. Część populacji miała już geny twardszych dziobów. Dobór naturalny nie prowadzi do ewolucji. To kłamstwo (4). 
 
Mówi się o przetrwaniu najlepszego. Ale przetrwanie najlepszego nie wyjaśnia jego pochodzenia. Myślę, że „przetrwanie najlepszego” to tautologia — zdanie, które nic nie znaczy. Spytasz: „Profesorze, dlaczego to przetrwało?”. On na to: „Bo jest najlepsze, przetrwało najlepsze”. „Skąd wiadomo, że jest najlepsze?”. A profesor: „Bo przetrwało, a jakże inaczej”. Jeśli wieloryb przepłynie przez ławicę ryb i zje 80 proc. z nich, to nie przetrwają najlepsze ryby z ławicy, tylko te, które mają największe szczęście. Ale niektórzy czynią takie obserwacje i dalej dochodzą do złych wniosków. 
 
Znacie historię o żabie? Pewna grupa naukowców chciała zobaczyć, jak daleko skoczy żaba. Postawili dużą starą żabę i powiedzieli: skacz, żabo, skacz! Żaba skoczyła na odległość 200 cm. Odcięli jej więc jedną nogę i powiedzieli: skacz, żabo! Skoczyła tylko 175 cm. Odcięli drugą nogę i powiedzieli: skacz, żabo! Skoczyła 150 cm. Odcięli trzecią nogę — skoczyła 125 cm. Odcięli więc ostatnią nogę i powiedzieli: skacz, żabo! W oparciu o dane, jakie mieli, myśleli, że może skoczy 100 cm, ale żaba się nie ruszyła. Powtórzyli eksperyment. Nowa żaba. Wynik był taki sam. Za każdym razem. Więc wybitni naukowcy zebrali dane i powiedzieli: „Żaba skakała gorzej w miarę, jak odcinaliśmy nogi”. Tu należy im się uznanie, świetna obserwacja. Potem powiedzieli: „Musimy wyciągnąć wniosek, że żaba bez nóg straciła słuch”. Świetna obserwacja, ale wniosek wszystko niszczy.
 
Tak samo zrobili z muchami owocówkami. Wzięli je do laboratorium i podgrzewali w mikrofali i prześwietlali, robili różne paskudne rzeczy tym owocówkom. Uzyskali różne zmutowane muszki, np. z zawiniętymi skrzydełkami, które latały, ale nigdzie nie dolatywały, muszki bez skrzydełek. I powiedzieli: wszystkie zaobserwowane mutacje wydały muszki, które były gorsze niż dziadek muszka. To dobra obserwacja. Dodali: musimy wywnioskować, że muszki ewoluowały na tyle, na ile mogły.
 
 
Skacz, żabo, skacz!
 
 
A potem mówią dzieciom, żeby myślały krytycznie i pytają w podręcznikach: „Czy uważacie, że ludzie wciąż ewoluują?”. Co to za pytanie? To jedno z pytań w rodzaju: czy już przestałeś bić swoją żonę? Jeśli powiem „tak”, to przyznam, że biłem, jeśli powiem „nie”, to znaczy, że wciąż to robię. To jest pytanie z wbudowanym założeniem, bo zakłada, że ewolucja miała miejsce. Nie jest sformułowane tak, by nauczyć uczniów myśleć krytycznie. To pytanie w sowieckim stylu, w stylu indoktrynacji.
 
 
Kłamstwo nr 4 — prawo biogenetyczne
 
 
Napisali w podręczniku: „Podobieństwo między wczesnymi etapami rozwoju pomogło przekonać Darwina, że wszystkie formy życia mają wspólnych przodków”. Darwin uważał to za najsilniejszy fakt przemawiający za jego teorią. Haeckel nazwał to prawem biogenetycznym. Ten człowiek, Ernst Haeckel, stworzył teorię, że wszystkie embriony różnych zwierząt rozwinęły się, przechodząc przez te same etapy: ryba, płaz, gad, ssak.
 
Według podręcznika obecność podobnych do ryb struktur w embrionach różnych gatunków wykazuje, że te zwierzęta ewoluowały z ryby. Czy ludzki embrion ma skrzela jak ryba? Tak mówi podręcznik. To kłamstwo. To nie skrzela. Te małe fałdki skóry rozwinęły się w kości w uchu i węzły w gardle. Nigdy nie miały nic wspólnego z oddychaniem. Widziałem ludzi, którzy mają pięć podbródków, ale żadnym nie mogą oddychać poza górnym. Ernst Haeckel, niemiecki profesor, wymyślił tę głupią teorię w 1869 roku. Książka Darwina ukazała się w roku 1859. W następnym roku została przetłumaczona na niemiecki. Haeckel ją przeczytał i powiedział: co za wspaniała teoria, gdyby tylko były jakieś dowody. Dziewięć lat później ciągle nie było dowodów, więc Haeckel zdecydował się je stworzyć. Był profesorem embriologii, wykładał, jak rozwija się embrion. Wziął więc rysunki embriona psa i człowieka i zmienił je, żeby wyglądały podobnie. Stwierdził, że to dowodzi, iż mamy z psami wspólnego przodka. Cóż, nikt go nie zatrzymał, więc poszedł dalej. Wziął rysunki różnych zwierząt i sfałszował je, by wszystkie wyglądały podobnie. Podróżował po Niemczech, mówiąc każdemu: musisz uwierzyć w tę nową teorię, bo mamy tu dowód. Był profesorem embriologii, nie kłamałby, prawda? Ludzie nie mieli wtedy mikroskopów, żeby go sprawdzić. Haeckel samodzielnie nawrócił Niemcy na ewolucję. Co doprowadziło do oczywistego wniosku, że jeśli ewolucja jest prawdziwa, to może jedna rasa ewoluowała dalej niż pozostałe. Zastanawiam się, kto tak pomyślał... 
 
Haeckel celowo kłamał. Jego własny uniwersytet wytoczył mu proces i skazał go w 1875 roku, ale jego rysunki ciągle są w podręcznikach! Wiem, że potrzeba trochę czasu, żeby uaktualnić podręczniki, ale myślę, że 125 lat powinno wystarczyć. W podręcznikach nadal czytamy: „Istnieje dowód na ewolucję od wspólnego przodka. To szczeliny skrzelowe u człowieka”. To po prostu kłamstwo. „Ludzie i ryby mają podobne embriony, więc pochodzą od wspólnego przodka”. Podręcznik do biologii, jeden z najgorszych, pokazuje sześciotygodniowy embrion, ale dalej mówi o siedmiomiesięcznym i stwierdza: „Płód wygląda jak malutkie normalne dziecko, ale nim nie jest”. To nie jest siedmiomiesięczne dziecko?! Każdy lekarz wie, że 34 proc. dzieci urodzonych w szóstym miesiącu ciąży przeżyje. Może słyszeliście o kobiecie, u której zrobiono operację na dziecku przed porodem? Otwarto matkę, rozcięto macicę i oto pięciomiesięczne dziecko chwyciło palec lekarza. Pięciomiesięczne! 
 
Dlaczego więc jest to ciągle w podręcznikach? Bo jest to jedyny sposób na usprawiedliwienie aborcji. 
W 1936 roku niemiecki Sąd Najwyższy ogłosił, że Żydzi to nie osoby. Otworzyło to drogę do mordowania Żydów. Hitler zrobił, co zrobił, bo wierzył w ewolucję. Myślał, że pomaga. Myślał, że Niemcy to wyższa rasa, która zasługuje, by rządzić światem. Uważał, że Niemcy byli najbliżsi Aryjczykom. Ci z Basenu Śródziemnomorskiego byli bliscy Aryjczykom. Słowianie to pół Aryjczycy, pół małpy. Azjaci są bliscy małpom. Czarni Afrykanie to w większej części małpy. Żydzi są bliscy czystym małpom. Hitler zabijał Żydów z powodu wiary w ewolucję. Próbował przyspieszyć proces, pomóc ludzkości pozbyć się gorszych. Uważał, że „chrześcijaństwo jest najbardziej zgubnym i zwodniczym kłamstwem, jakie istniało, bo naucza, że Bóg wywiódł wszystkie narody z jednej krwi.
 
Arthur Keith powiedział: „Ewolucja nie jest udowodniona, ale i nie do udowodnienia, wierzymy w nią, bo jedyna alternatywa to teoria o stworzeniu, a to nie do przyjęcia. Nie chcemy myśleć, że być może istnieje Stwórca”. Zgadzam się z nim. Powiedział, że ewolucja to bajka dla dorosłych. Teoria ta nic nie wniosła do postępu nauki. Jest bezużyteczna. Fred Hoyle stwierdza: „Jedyny sposób, w jaki życie mogło tu dotrzeć, to wniesienie go tu przez superinteligencję”. Ale potem odwraca się i mówi: „To dowodzi, że życie dotarło do nas z kosmosu”. Skacz, żabo, skacz... 
 
Jezus powiedział: „Będziesz kochał Pana, Boga swojego z całego serca, z całej duszy i z całego umysłu”5. Nie musisz odkładać na bok mózgu, gdy studiujesz Boże Słowo. Po prostu go używaj. „Chodźmy, rozważmy rzeczy razem, mówi Pan”. Najbardziej rozsądną rzeczą jest wierzyć, że Bóg stworzył ten świat.
 
 
 
 
 
Oprac. K.S.
[Źródło: Miesięcznik Znaki Czasu].
 
 
(1) 2 P 3,3-4. (2) Rdz 1,11.24-25. (3)1 Tm 4,1.7; 2 Tm 2,16.23. (4) Według ewolucjonistów ćma krępaka nabrzozka to dowód ewolucji. Naukowe oszustwo demaskuje Jonathan Wells w swej książce Ikony ewolucji. Nauka czy mit? (5) Mt 22,37.
 

Autor artykułu: K.S.

Dodane przez: Ewcysia | Opublikowano: 2012-12-11 | Kategoria: Czytelnia

Wyświetleń: 1950


Dodaj komentarz