SPOTKANIE Z BOGIEM

Pan Bóg moim wychowawcą - moja historia nawrócenia

 

Pan Bóg moim wychowawcą...

Do niedawna, dla mnie mało znaczące zdanie.

Będąc w kościele katolickim zupełnie inaczej podchodzi się do spraw wyznania; większość bowiem katolików do kwestii wiary podchodzi bardzo luźno. Niewiele osób zwraca uwagę na przestrzeganie przykazań, na święcenie niedzieli. Jest to dzień jak każdy inny. W tym dniu można zarówno iść do kościoła, jak i do marketu na zakupy. 

Tak mniej więcej wyglądało moje podejście do wiary. Niby byłam osobą wierzącą, a przynajmniej za taką się uważałam, ale to nie było i nie wyglądało tak jak powinno. Owszem, obchodziłam święta Bożego Narodzenia, Wielkanocne, Święto 3 Króli,  jak i wiele innych, ale moje duchowe przygotowanie było bardzo mizerne. Święta jak najbardziej, ale bardziej niż na kwestii religii koncentrowałam się na otoczce towarzyszącej tym świętom, tj. na porządkach, zakupach. Mało w tym wszystkim było miejsca dla Boga. Nigdy nie zastanawiałam się nad tym, co przeszedł Jezus i ile wycierpiał za mnie i innych ludzi. Jak wiele dał z siebie, żebyśmy mogli być zbawieni. Przecież On za nas oddał życie, a do nas to nie dociera, że ktoś tak nas umiłował.

Gdzieś od grudnia 2008 r. w mojej świadomości coś zaczęło się zmieniać. Mając kontakt z kolegą, który jest adwentystą dnia siódmego, zaczęłam  z nim prowadzić rozmowy na temat różnic w naszych wyznaniach. Wiele razy zdarzało się, że koncentrowaliśmy się na jakimś problemie i omawialiśmy go, aż do osiągnięcia kompromisu. Często w naszych rozmowach dochodziło do sprzeczek, gdyż ja nie za każdym razem chciałam pogodzić się z tym, co słyszałam. Jednak muszę przyznać, iż wiedza mojego kolegi, jego spokój i opanowanie, a przede wszystkim cierpliwość w przekazywaniu i naświetlaniu pewnych różnic była ogromna. Nigdy nie rezygnował, nie poddawał się i nie "odpuszczał", aż do końca nie wytłumaczył mi danego tematu. Nigdy też nie upierał się przy tym, że to, co on mówi na temat Boga jest najważniejsze, tylko dlatego, że jego wiedza biblijna jest większa niż moja. Wręcz przeciwnie, zawsze rozmowę prowadził tak, że do pewnych wniosków dochodziłam sama, niejednokrotnie przyznając mu rację. Myślę, że to dzięki niemu zaczęłam "wchodzić" na różne blogi religijne,  adwentystyczne, i porównywać to, co przeczytałam - z tym, co usłyszałam od niego. Czytałam na temat podejścia ludzi do Boga, a także o tym jak wiele Bóg uczynił w ich życiu. Nie bardzo w to wierzyłam, wiele razy broniłam się przed zaakceptowaniem faktu, że Bóg zaczyna czynić zmiany w moim życiu, że sprawy, które były mało istotne nagle zaczynają być ważne.

Pamiętam, że krótko przed świętami Wielkanocnymi, byłam w pracy w sobotę i wykonywałam swoje obowiązki, gdy nagle dotarło do mnie, że jest właśnie sobota i ja w ogóle nie powinnam pracować, bo to jest Dzień Pana. Dokładnie  wtedy stwierdziłam, że chciałabym dowiedzieć się czegoś więcej na temat kościoła Adwentystów Dnia Siódmego i jego wyznawców, a przede wszystkim na temat Jezusa i jego nauk. Zaczęłam więc od czytania Biblii, dzięki, której dotarło w końcu do mnie to, że różnice między dwoma znanymi mi wyznaniami są istotne, że uczono mnie czegoś innego, a w Biblii napisano coś innego. Dlatego 18.04.2008r.  postanowiłam pójść na nabożeństwo do Kościoła ADS, posłuchać i dowiedzieć się czegoś więcej o tym wyznaniu, a co najważniejsze - więcej na temat Boga.

Tak jak poszłam i zaczęłam słuchać i dowiadywać się coraz to nowych rzeczy na temat Jezusa, tak już zostałam. Od tamtej pory rozpoczęła się stopniowa zmiana w moim życiu. Dotąd byłam wybuchowa, nerwowa, czasem agresywna. Teraz zmiany zachodzące w moim życiu, prowadziły mnie do poprawy jego jakości. Zauważyłam, że potrafię porozumieć się z innymi w sposób nie gwałtowny, lecz spokojny, aczkolwiek stanowczy. Potrafię przeforsować swoje racje spokojnie i łagodnie, nie dając się wyprowadzić z równowagi rozmowami dotyczącymi zmiany mojego wyznania. Zastanawia mnie jedynie fakt i jest to ciągle dla mnie niezrozumiałe, dlaczego kogoś, kto chce zmienić wyznanie i zaczyna mieć inne  podejście do religii - ogół ludzi zaczyna krytykować, uważając, że nie robi mądrze. Często spotykam się ze stwierdzeniem, że uczęszczam na spotkania sekty, a to tylko z tego względu, że zamiast do kościoła katolickiego uczęszczam do kościoła ADS. A przecież ja tylko stwierdziłam, że Bóg jest dla mnie ważny, że chcę przestrzegać Jego przykazań i żyć w zgodzie z Jego naukami. Przestało też mnie interesować czy ktoś ma do mnie żal, że zmieniłam wyznanie lub czy święcę sobotę zamiast niedzieli. To właśnie temat soboty stał się dla mnie bardzo istotny, dlatego od samego początku postanowiłam uregulować tę sprawę z naczelnikiem (przełożonym w pracy) i uzyskać zgodę na święcenie soboty, a  jest to jednoznaczne z tym,  iż od piątku od zachodu słońca do soboty do zachodu słońca nie będę przychodzić do pracy.

Wierzę w to, iż z Bożą pomocą udało mi się to osiągnąć, jak także w to, że teraz mam całkiem inne priorytety w życiu. Stałam się spokojniejsza i bardziej otwarta w stosunku do ludzi, gdyż wiem, że moim nauczycielem jest Jezus, że jeżeli jest obecny w moim życiu, to wszystko powinno ułożyć się dobrze, gdyż z Jego pomocą wszystko jest możliwe.

Uczęszczając na nabożeństwa do kościoła Adwentystów Dnia Siódmego i pobierając nauki biblijne, we wrześniu 2009 roku postanowiłam przyjąć chrzest i żyć zgodnie z naukami Jezusa Chrystusa. Wiem, że jeszcze dużo muszę się nauczyć, że wiele jeszcze razy będę musiała prowadzić rozmowy na temat mojej wiary. Zauważyłam, że teraz ludzie bardziej mnie obserwują i czekają na jakiekolwiek moje potknięcie. Bolesny jest też fakt, że moi najbliżsi twierdzą, że przystąpiłam do sekty, a nikt z nich nie podejmie trudu chociażby rozmowy ze mną na ten temat, żebym mogła wytłumaczyć swoje racje. Uważają oni bowiem, że jeżeli przez 35 lat byłam katoliczką,  to tak powinno być nadal. Mam nadzieję, że swoim postępowaniem przekonam ich, że nie robię nic złego, a przede wszystkim do tego, że przez życie chcę iść z Jezusem i tylko to jest ważne.

                                                                                                                                         Beata 

 


                                                                                 

Autor artykułu: Beatka

Dodane przez: Administrator | Opublikowano: 2011-02-28 | Kategoria: Jak poznałem Boga?

Wyświetleń: 641


Dodaj komentarz