Poglądy Ellen White 7/9 - Modlitwa rozkazu

Nigdzie nie odnajdujemy miejsca, w którym Jezus rozkazywał swojemu Ojcu, aby uzdrawiał chorych. Jeżeli chodzi o ścisłość to nie rozkazywał Bogu w żadnej kwestii.

 

Modlitwa rozkazu
 
 
„Nasze prośby powinny mieć formę wstawienictwa, a nie żądania (rozkazywania)“ (Ellen G. White, „Śladami Wielkiego Lekarza“, str. 161).
Jeżeli Jezus jest najlepszym przykładem, powinniśmy przygladać się Jemu w jaki sposób postępował w kwestii uzdrawiania chorych.
 
 
Nic bez Niego
 
 
Nigdzie nie odnajdujemy miejsca, w którym Jezus rozkazywał swojemu Ojcu, aby uzdrawiał chorych. Jeżeli chodzi o ścisłość to nie rozkazywał Bogu w żadnej kwestii. Kiedy czytamy Ewangelie widzimy, że rozkazywał demonom, aby wyszły (Mk 9,25), rozkazał gorączce (Łk 4,39), rozkazał uszom, aby się otworzyły (Mk 7, 33.34), rozkazał zmarłemu, aby powstał (Mk 5,34) i nakładał ręce na chorych, aby wyzdrowieli (Łk 4,40). W każdym z tych przypadków Jezus oświadczał „Ojciec, który trwa we Mnie, On sam dokonuje tych dzieł“ (J 14,10). Kiedy Jezus uzdrowił chromego słowami rozkazu „Wtań, weź swoje łoże i chodź“ (J 5,8), mówił jasno o współpracy z Ojcem: „Syn nie mógłby niczego czynić sam od siebie, gdyby nie widział Ojca czyniącego. Albowiem to samo, co On czyni, podobnie i Syn czyni“ (J 5,19).
Ellen White skomentowała te słowa w następujący sposób: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, nie może Syn sam od siebie nic czynić, jedynie to co widzi, że Ojciec czyni”… Lecz Syn Boży był zdany na wolę Ojca i uzależniony od Jego mocy. Chrystus tak dalece wyzbył się własnego „ja”, że nie miał żadnych planów dotyczących swojej osoby. Akceptował objawiane dzień po dniu plany Ojca i według nich działał. W taki sam sposób powinniśmy i my uzależnić się od Boga, aby nasze życie stanowiło proste wypełnienie Jego woli” (Ellen G. White, „Życie Jezusa”, str. 150).
 
Chociaż Jezus był w pełni Bogiem to wyzbył się siebie i żył według ludzkich ograniczeń. Jezus podczas chrztu otrzymał potwierdzenie synostwa, którego znaczenie od tej pory spotęgowało się, gdyż od Ojca otrzymał autorytet (J 5,27), a od Ducha Świętego moc (Łk 4,1), aby wypełnić wszystko po co został posłany.
 
 
Boży nakaz
 
 
Byłoby szaleństwem próbować rozkazywać Bogu w czymkolwiek. To on jest tym, który nakazuje. Dlatego mówi do nas: „Idźcie i głoście: Bliskie już jest królestwo niebieskie. Uzdrawiajcie chorych, wskrzeszajcie umarłych, oczyszczajcie trędowatych, wypędzajcie złe duchy!“ (Mt 10,7-8). Istnieje duża różnica pomiędzy rozkazywaniem Bogu, a mówieniem do fizycznej dolegliwości. Jezus dał swoim uczniom moc i autorytet nad demonami, chorobami i oczekiwał, że będą z niej korzystali (Łk 9,1.2). Ganił ich za brak wiary i ilustrował co jest możliwe dla tego kto ją posiada: „powiecie tej górze: Przesuń się stąd tam!, a przesunie się. I nic niemożliwego nie będzie dla was“ (Mt 17,20).
 
Wiele modlitw ogranicza się do wypowiedzenia słów prośby, ale nie powinno tak się dziać. Celem modlitwy jest zobaczyć i usłyszeć to co robi Bóg i spełnić Jego wolę w tej kwestii. Jezus pragnął, abyśmy stali się z Nim jednym tak jak On był z Ojcem (J 14,20). To oznacza, że jesteśmy wszczepieni w Chrystusa. On będzie czynił swoje dzieła przez nas wykorzystując nasze usta i nasze ręce. Ellen White napisała kiedyś:
 
„Według Bożego planu chorzy, nieszczęśliwi, opętani przez złe duchy mają usłyszeć Jego głos dzięki nam (Ellen G. White, „Spaulding-Magan Collection”, str. 89).
 
Spójrzmy na ciekawą historię, w której Ellen modliła się za swoją matką.
 
„Na spotkaniu dowiedziałam sie, że moja mama stanęła na zardzewiały gwóźdź w desce, który przebił jej stopę. Próbowała różnych środków, ale nic nie mogło usunąć zakażenia, ani zmniejszyć bólu. Poszłam natychmiast do Gorham. Jej stopa była brzydko spuchnięta. Sąsiedzi proponowali różne zabiegi, ale nic nie pomagało. Mamie zesztywniała szczęka. Rano zjednoczyliśmy się w modlitwie za nią. Wierzyłam, że Bóg przywróci ją do formy. Nie była w stanie klęknąć. W głębokim poczuciu bycia niegodną uklęknęłam przy stopach mojej mamy i poprosiłam, aby Pan dotknął ją swoją uzdrawiającą mocą. Wszyscy wierzyliśmy, że Pan wysłuchał tę modlitwę. Kazałam jej w imieniu Pana powstać i chodzić. Jego moc wypełniała pokój. Popłynęły okrzyki chwały dla Boga. Mama wstała i przeszła pokój potwierdzając, że uzdrowienie nastąpiło. Była całkowicie wolna od bólu. Tego dnia przejechała 60 km do Topsham, gdzie wzięła udział w konferencji. Nie miała żadnym problemów ze stopą“ (Ellen G. White, „Spiritual Gifts“, Vol. 2, str. 117-118).
 
 
 
 
Opracował: Matthew Britten
[Źródło: www.jadlodajnia.org].
Matthew Britten jest Australijczykiem, który w roku 1989 jako młody chłopak szukający przygód spakował się i przyjechał do Polski. Tutaj poznał Boga. Spontaniczna decyzja doprowadziła go do życiowej służby. Matthew ukończył teologię w Seminarium Duchownym KADS w Podkowie Leśnej. Przez pewien czas pracował jako pastor w Australii. Od czterech lat  z żoną Kariną i dwójką dzieci mieszkają w Jeleniej Górze.
 
 
 
 
 
 
 

Autor artykułu: Matthew Britten

Dodane przez: Administrator | Opublikowano: 2013-01-15 | Kategoria: Czytelnia

Wyświetleń: 1567


Dodaj komentarz