Pełnia wolności

Przychodzisz do kościoła. Widzisz ludzi, którzy modlą się, podnoszą ręce, śpiewają. O co tutaj chodzi? Po co ta cała szopka? Zastanawiasz się co jest w tym ich Bogu, że przeżywają Go tak głęboko.

 

Kiedyś usłyszałam pieśń, która zaczyna się od słów: ‘Ktoś zapytał dlaczego śpiewamy. Kiedy podnosimy ręce do Jezusa to co to tak naprawdę oznacza?’. No właśnie, o co tutaj chodzi, jak poczuć tę Bożą obecność, o której chrześcijanie tak wiele mówią. Jak poczuć obecność kogoś, kogo nie widzisz, nie możesz dotknąć.
 
Żyjąc w świecie realnym do granic możliwości, który odbieramy za pomocą wszystkich zmysłów, jesteśmy ograniczeni – taki sobie paradoks. My – ludzie XXI wieku, samowystarczalni, badający świat wzdłuż i wszerz nie potrafimy wejść w inną rzeczywistość, w wymiar rzeczy cudownych, pełnych Bożej chwały (zaprzeczanie istnienia Boga jest bardzo ciekawe, zwłaszcza w obliczu odkryć wybitnych naukowców głoszących od dawna istnienie wielu wymiarów, których my – małe istotki umieszczone gdzieś we wszechświecie, nie jesteśmy w stanie doświadczyć, a jednak uznajemy ich istnienie).
 
Co daje nam bycie w Bożej obecności? Poczucie radości i prawdziwej wolności. Nie takiej, jaką daje świat, ale takiej jaką może dać tylko Bóg. Możecie się z tym nie zgadzać, ale o tym właśnie śpiewa moje serce, kiedy wznoszę ręce do Jezusa w modlitwie i dziękczynieniu. 
 
Świat daje wiele wolności, która jest jednak tylko pozorem, podróbką będącą bardziej uczuciem niż stanem ducha. Możesz być wolny według ogólnego rozumienia – upijaj się, kręć lolki, traktuj swój dom jak miejsce jedynie do spania, bo nikt cię tam nie rozumie. Możesz też być szczęśliwy – mieć pieniądze, kochającą żonę lub męża, ale bez Boga nigdy nie będziesz w pełni wolny. Jak mówi Biblia ‘nie można dwóm panom służyć.’ Służyć komuś będziesz zawsze, kwestia tylko czy wybierzesz Boga czy jego przeciwnika, który pozornie nie jest nawet groźny. Kwestia jest tylko taka, że za twoimi plecami odbywa się walka, a ty sam wybierasz – życie albo śmierć, nie ma niczego pomiędzy.
 
Ostatnie wersy pieśni, o której wspomniałam na początku brzmią mniej więcej tak: ‘Kiedy pieśń się kończy, wszyscy mówimy: Amen, Ale twoje serce ciągle śpiewa pieśń, która nigdy się nie skończy. A gdy ktoś cię zapyta: czy to było tylko na pokaz? Wtedy podnieś ręce, bądź świadectwem i powiedz całemu światu: Nie.’
 
Ludzie wierzący w Boga to nie smutasy, chodzące ze spuszczoną głową. Zdjęcie do tego artykułu nie zostało wybrane przypadkowo, nie jest błędne, choć niektórym może się tak wydawać. Poznając prawdziwego Boga wychodzisz ze skóry chrześcijanina, którego maskę nadało ci społeczeństwo. Jesteś szalony! Radość, którą daje Bóg powoduje, że chce ci się skakać do nieba dziękując za Jego obecność, za to jak niesamowitym jest Bogiem. Nawet problemy nabierają innego znaczenia. Wiem, bo sama tego doświadczyłam, a czasem naprawdę nie było łatwo. 
 
Spróbuj zaufać Bogu – na pewno nic nie stracisz. Bóg akceptuje cię takim jaki jesteś, nie wybielaj się – tylko On może to zrobić. Przyjdź do Niego a doświadczysz radości i pokoju, jakiego nie znajdziesz nigdzie indziej. A wtedy na pewno zrozumiesz dlaczego śpiewamy.
 
 
 
 
Paulina Warachowska
 
 
Pieśni,o której mowa w artykule możecie posłuchać tutaj:
 
 
 
 
 
 
 
 

Autor artykułu: Paulina Warachowska

Dodane przez: Administrator | Opublikowano: 2012-04-18 | Kategoria: Nasze doświadczenia z Bogiem

Wyświetleń: 1590


Dodaj komentarz