Płaszcz

I jesteś ciągle niczym zapach pomarańczy, Jak blask słoneczny gdy wychyla się zza chmur...

 

 

 

 PŁASZCZ

         Jak ciężki płaszcz zdejmujesz troskę z moich ramion,
       Zapachem pól otaczasz mnie w deszczowe dni,
Gdy będę biec, Ty dajesz siłę aby powstać,
     A gdy upadnę, pierwszy przy mnie będziesz Ty.


 Każdego dnia to Ty mnie budzisz rano,
 Odsłaniasz mi kolory życia spoza mgły,
 Jak pisklę w gnieździe matki puch otula
 Tak Ty mnie tulisz i wycierasz łzy.
 

I jesteś ciągle niczym zapach pomarańczy
Jak blask słoneczny gdy wychyla się zza chmur
Jak wiatru szept idący żyta łanem,
Radosny strumień spływający z gór.
 

 Dla wszystkich chwil spędzonych Tobą, Panie,
 Warto jest żyć i iść przez trudny świat,
 By wreszcie dojść, gdzie tylko Ty już będziesz,
 Na końcu drogi i u schyłku lat.

                                                            Iwona Fijałkowska

Autor artykułu: Iwona Fijałkowska

Dodane przez: Ewcysia | Opublikowano: 2011-05-26 | Kategoria: Wiersze & Opowiadania

Wyświetleń: 1694


Dodaj komentarz