Największa potrzeba człowieka

Przeglądając strony internetowe, natrafiłem na kilkanaście wypowiedzi dotyczących potrzeb, pragnień oraz marzeń kobiet i mężczyzn. Jak myślicie, o czym marzą ludzie i co uważają za największą potrzebę w ich życiu?

Można to ułożyć chronologicznie zaczynając od ukończenia szkół, studia, dobra praca, która przynosi satysfakcję i wymierne korzyści. Potem są uczucia do drugiej osoby, znalezienie partnera życiowego, wielka miłość, doskonały mąż, żona. Następnie dobry samochód, domek za miastem i możliwość podróżowania po świecie. Gdzieś na końcu jest troska o zdrowie swoje i najbliższych. Tak w skrócie wyglądają marzenia i potrzeby współczesnego człowieka. Właściwie nie ma się czemu dziwić, bo większość z nas ma podobne pragnienia i plany na przyszłość i nie ma w tym nic złego, a wręcz przeciwnie. Dzięki temu, że mamy marzenia, możemy się kształcić i rozwijać, one nadają sensu i celowości naszemu życiu. Zachodzi tylko jedno pytanie, czy to już wszystko, czego potrzebujemy? Czy te doczesne pragnienia nie ograniczają naszej wyobraźni i nie zacieśniają kręgu naszych marzeń?

Jesteśmy ludźmi wierzącymi w Boga i oczekującymi na nadejście Królestwa Bożego. Tym samym pojawiają się jeszcze inne potrzeby związane z chrześcijańskim życiem, jak na przykład: chęć porzucenia grzechów, stawanie się podobnym do Jezusa, umiejętność przestrzegania dziesięciu przykazań, dobre wychowanie dzieci i doprowadzenie ich do decyzji chrztu, pomaganie innym ludziom, głoszenie im ewangelii itd. Te wszystkie sprawy są bardzo ważne, ale czy zadałeś sobie pytanie, co stanowi największą potrzebę dla ciebie? Może czas zadać to pytanie Jezusowi, mówiąc – Panie, co Ty uważasz za najpilniejszą potrzebę dla mnie w dzisiejszym dniu i na całe życie?

Z podobnym pytaniem zwrócił się do Jezusa pewien bogaty młodzieniec, mówiąc: „Nauczycielu dobry, co mam czynić, aby odziedziczyć żywot wieczny?” (Łuk. 18,18) Wydawało mu się, że jego największą potrzebą jest osiągnięcie zbawienia, a drogą do osiągnięcia tego celu są uczynki. Okazało się, że jeśli chodzi o uczynki, to jest w tym bardzo dobry, bo potrafi przestrzegać wszystkich przykazań. Pytając Jezusa, „co mam czynić”, spodziewał się usłyszeć jeszcze kilku rad, w jaki sposób uczynkami zapracować na zbawienie. Wtedy Jezus powiedział mu, czego tak naprawdę mu brakuje i jaka jest jego prawdziwa potrzeba: „Jeszcze jednego ci brak. Sprzedaj wszystko, co tylko masz i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie, a potem przyjdź i naśladuj mnie” (Łuk. 18:22). To nie była wygodna odpowiedź…

Czy potrafimy zrezygnować z ziemskich wygód i iść za Jezusem? To jest takie trudne, ale Jezus uznał to za najważniejsze. Podobną postawą wyróżniał się Apostoł Paweł, który w liście do Filipian mówi niesamowite słowa: „Ale wszystko to, co mi było zyskiem, uznałem ze względu na Chrystusa za szkodę. Lecz więcej jeszcze, wszystko uznaję za szkodę wobec doniosłości, jaką ma poznanie Jezusa Chrystusa, Pana mego, dla którego poniosłem wszelkie szkody i wszystko uznaję za śmiecie, żeby zyskać Chrystusa” (Fil. 3, 7-8). Paweł wszystko uznał za śmiecie, bo zrozumiał, że najpilniejszą jego potrzebą jest Jezus.

Dziś Jezus mówi do ciebie i do mnie te same słowa, które powiedział kiedyś do Marty: „Marto, Marto, troszczysz się i kłopoczesz o wiele rzeczy; Niewiele zaś potrzeba, bo tylko jednego…” (Łuk. 10:41-42). Tym jednym, jedynym, pierwszym i ostatnim jest Jezus. On jest największą potrzebą dzisiejszego świata. Jezus jest największą potrzebą dla ciebie i dla mnie. 

 

Leszek Warachowski

Autor artykułu: Leszek Warachowski

Dodane przez: Administrator | Opublikowano: 2011-04-01 | Kategoria: Czytelnia

Wyświetleń: 1550


Dodaj komentarz