NIEZWYKŁE SPOTKANIE

Dzielenie się Bogiem jest jak dzielenie się miłością, im więcej jej rozdajesz, tym więcej jej masz dla siebie.

Latem tego roku uczestniczyłam w niesamowitych obozach misyjnych, podczas których mogłam, wraz z grupą przyjaciół, opowiadać ludziom o Jezusie i dzielić się z nimi wspaniałą nowiną o tym, jak bardzo Pan Bóg nas kocha i że za wszelką cenę z każdym z nas chce utrzymywać bliskie relacje. Jako ludzie, często nie potrafimy tego dostrzec, skupiając się na niedolach i złu, które nas otacza . Zastanawiamy się dlaczego miłujący Bóg pozwala na to, co dzieje się wokół...  I tu właśnie  zaczyna się nasza rola w pełnieniu  misji dla Niego. Każdy, kto odkrył na czym tak naprawdę polega relacja z Bogiem i że jest ona realną prawdą a nie zmyśloną przez  ludzi fikcją, którzy "lepiej się czują, jak w coś wierzą", będzie chciał przekazywać tą cudowną perłę  innym. Dzielenie się Bogiem jest jak dzielenie się miłością, im więcej jej rozdajesz, tym więcej jej masz dla siebie. Z tego właśnie powodu całe tegoroczne wakacje spędziłam, jeżdżąc po Polsce,  by móc uczestniczyć w tej wspaniałej  misji.

W końcowych dniach kolejnego obozu misyjnego, razem z Lindą i Rebeką pracowałyśmy w  jednej z podlaskich wsi, odwiedzając osoby, które zgodziły się na kolejne spotkanie z Biblią. Miałyśmy w tym dniu wiele pięknych doświadczeń i przeżyłyśmy wiele cudownych chwil. Dużą przyjemność sprawiało nam śpiewanie starszym ludziom, modlitwa i rozmowa z nimi.

Mimo iż minęło już kilka miesięcy, pamiętam osoby odwiedzone w tym dniu. Był to dla nas naprawdę ważny czas. Najbardziej wzruszające było nasze spotkanie z Panią X.
Na posesję wpuściła nas kobieta , która mieszkała obok, a która nieobecna była wcześniej , kiedy - jako grupa, odwiedzaliśmy wieś po raz pierwszy. Wzięła ona od nas materiały z wyraźnym zadowoleniem. Poprosiła też  Panią X, aby wyszła na podwórko. Kiedy zobaczyłam tę starszą kobietę, nawet nie myślałam, że może ona być tak otwarta i tak chętna, by słuchać. Na podwórku pracował jej syn, który, co prawda nie przeszkadzał, ale też nie był zbyt zadowolony z naszej obecności. Pani X zapytała  czy chodzimy na imprezy. Kiedy Linda, mówiąc o sobie, zaprzeczyła, owa pani zamiast się zdziwić, pochwaliła taką postawę i powiedziała coś, czego nie zapomnę: „Dziewczynki, wy macie lepszy kontakt z Bogiem, módlcie się czasem za mnie. Nie codziennie – nie chciałabym zawracać wam głowy – ale choć czasem. Pan was wysłucha! Choć co kilka dni, proszę! Zwłaszcza o mojego syna…” Byłam zaskoczona tym, co mówiła. Jeszcze nikt, nigdy w życiu, nie prosił mnie o modlitwę z taką gorliwością i pragnieniem, a ja nie czułam się godna tych  pochwał,  jakie słyszałam. Oczywiście ja i moje przyjaciółki modlimy się o Panią X i to nie czasami, ale codziennie.

 Piszę o owej pani, nazywając ją „Panią X”, nie dlatego, że nie pamiętam jej imienia. Pamiętam dokładnie. Pamiętam ją i całą sytuację, naszą modlitwę, kiedy we cztery splotłyśmy ręce do modlitwy. Pamiętam, kiedy Pani X odprowadzała nas do bramki. Pamiętam jak mnie przytuliła, a ja obiecałam, że będę modliła się za nią i za jej syna. Owa pani po prostu nie chciała, aby ktoś wiedział, o tym, że ją odwiedziłyśmy. Nie wszyscy  sąsiedzi na wsi byli przychylni innym wyznaniom niż prawosławie i nie chciała, aby ktokolwiek robił  jej przytyki.

Kiedy stamtąd odeszłyśmy, Linda zapytała, czy już wcześniej byłam u tej pani, bo zachowywała się tak, jakbyśmy znały się dłużej, ale ja zaprzeczyłam. Pierwszy raz odwiedzili ją: Kamil z Moniką.


Wrócę jeszcze na sekundę do sceny modlitwy. Kiedy wszystkie razem trzymałyśmy się za ręce, Pani X poprosiła, abyśmy nauczyły ją jak ma się modlić. Kiedy skończyłyśmy, wszystkie miałyśmy łzy w oczach. Porozmawiałyśmy jeszcze parę minut. Zaśpiewałyśmy pieśni i pożegnałyśmy się, a Pani X odprowadziła nas do bramki, patrząc jeszcze długo za nami, kiedy odchodziłyśmy. 

Obiecałam, że do niej napiszę i zrobiłam to. Pani X zapewniła , że odpisze, jeśli nastąpi zmiana w jej życiu, jeśli odczuje Boskie działanie  w  jej synu. Mam nadzieję, że niebawem odezwie się , a nasze spotkanie w minione  wakacje będzie początkiem wiecznej przyjaźni na Nowej Ziemi (Księga Apokalipsy/ Objawienia św. Jana; rozdział 21,1-27 oraz 22,1-5).

Panna X ;)

Dodane przez: Administrator | Opublikowano: 2012-01-29 | Kategoria: Nasze doświadczenia z Bogiem

Wyświetleń: 1518


Dodaj komentarz