Moja pierwsza Biblia

Kiedy miałem 20 lat i byłem jeszcze katolikiem, szedłem pewnej niedzieli do kościoła na mszę. Gdy byłem już blisko kościoła, zobaczyłem stolik z literaturą. Przystanąłem na chwilę, a mój wzrok spoczął na małym formacie Biblii.

Kiedy miałem 20 lat i byłem jeszcze katolikiem, szedłem pewnej niedzieli do kościoła na mszę. Gdy byłem już blisko kościoła, zobaczyłem stolik z literaturą. Przystanąłem na chwilę, a mój wzrok spoczął na małym formacie Biblii. Wziąłem ją do ręki i zacząłem odwracać kartki. Pomyślałem, że bardzo chciałbym posiadać Pismo Święte – tylko dla siebie, żeby było moje, żebym mógł w każdej chwili je czytać. Kiedyś, kiedy byłem małym chłopcem dziadek czytał mi fragmenty Biblii i pamiętałem niektóre historie, np. o Samsonie. Chciałem te fragmenty odnaleźć i znów je przeczytać, tym razem sam. Odłożyłem jednak książkę na miejsce i poszedłem do kościoła.

Msza rozpoczęła się, a ja siedziałem jak zwykle na chórze, przyglądając się jak organista sprawnie gra na okazałych organach. Jednak nie słyszałem nic z tego co mówił ksiądz – cały czas myślałem o Biblii, która leżała tam na stoliku, którą mógłbym mieć na własność. Ksiądz zawsze czytał fragmenty z tej księgi, ale to zawsze było tak mało. Jak bym miał tę księgę w domu, to zawsze mógłbym odszukać to, co ksiądz przeczytał. Może ten chłopak ze stolikiem jeszcze stoi? A jak już sobie poszedł i nie będę miał już okazji kupić Biblii? Wytrzymałem może 15 minut, nie czekałem, aż zakończy się msza. Wyszedłem z kościoła z postanowieniem, że kupię tę księgę. Już z daleka zobaczyłem ten stolik z literaturą. Były tam jeszcze jakieś czasopisma o nazwie „Znaki Czasu”, ale mnie interesowała tylko Biblia. Podszedłem do stolika, znów wziąłem ją do ręki i wiedziałem już, że będzie moja. Kiedy sprzedawca zobaczył mnie znowu, zapytał: Jednak Pan wrócił? Tak, chciałem kupić tą Biblię – odpowiedziałem. Zapłaciłem, a młody sprzedawca wręczył mi ją w raz z ulotką dotyczącą korespondencyjnego kursu biblijnego. 

 
Tej niedzieli nie wróciłem już do kościoła. Pobiegłem do domu, aby pochwalić się moją Biblią z mamą i siostrą. Byłem strasznie podekscytowany. Po jakimś czasie znalazłem historię o Samsonie, znalazłem niektóre fragmenty, które ksiądz czytał w każdą niedzielę. Byłem naprawdę szczęśliwy. Tak zaczęła się moja przygoda z Biblią. W studiowaniu tej księgi pomógł mi kurs biblijny z ulotki, którą podarował mi młody sprzedawca. Później poznałem go i dowiedziałem się, że nazywa się Jarek Trojanowski. Ukończyłem ten kurs, poznając wiele niesamowitych nauk zawartych w tej księdze. Ona zmieniła moje życie już na zawsze. W moim sercu narodziła się pieśń wdzięczności dla mojego Pana, którego poznałem na kartach Pisma Świętego. Pieśń, która towarzyszyła mi przez wszystkie te lata. Pieśń dziękczynienia, bo kiedy pomyślę o tym wszystkim, czego Jezus dokonał w moim życiu, to mogę powiedzieć tylko jedno – DZIĘKUJĘ!
 
 
 
 
Dziękuję Panie
Leszek Warachowski
 
 
1. Dzięki Panie za Twe dary
   Które ciągle dajesz mi
   Drogi Jezu za zbawienie
   Dzięki również składam Ci
   Dzięki Panie za Twe słowo
   Które chlebem życia jest
   Za rozmowę tylko z Tobą
   Za Twej łaski każdy gest.
 
2. Bo bez Ciebie drogi Panie
    Jestem prochem, pyłem mdłym
    Lecz Ty mnie tak ukochałeś
    Chociaż byłem człekiem złym
    Ty mi Jezu dałeś życie
    Pełne wiary, szczęścia dni
    Moje grzechy na golgocie 
    Zatopiłeś w Swojej krwi.
 
3. Teraz żyję, bo tak chciałeś 
    Twoja wola moją jest
    Panie Boże daj mi wiarę
    I posyłaj, dokąd chcesz
    Służyć Tobie i bliźniemu
    Moim cele stało się
    Tylko Ty mnie Panie wzmocnij
    I od złego uchroń mnie.
 
 
 
 
 
 

Autor artykułu: Leszek Warachowski

Dodane przez: Ewcysia | Opublikowano: 2012-03-19 | Kategoria: Jak poznałem Boga?

Wyświetleń: 552


Dodaj komentarz