Moc modlitwy

"Ojcze nasz, który jesteś w niebie..." któż z nas nie zna tych słów? Ale czy jest to jedyna modlitwa, którą znasz? Co to jest modlitwa? Wierszyk, którego nauczyliśmy się na lekcjach religii, a może rozmowa ze Stworzycielem?

Bóg przemawia do nas przez przyrodę i objawienie, przez swą opatrzność i wpływ swego Ducha. To jednak nie wszystko, bowiem odczuwamy potrzebę otwarcia naszego serca przed Bogiem. Chcąc wzbogacić swe życie wewnętrzne i otrzymać siłę, musimy pozostawać w ścisłej łączności z naszym Ojcem Niebieskim. Chcąc z Nim obcować, musimy mieć Mu coś do powiedzenia o naszym obecnym życiu.

Modlitwa jest otwarciem serca przed Bogiem jak przed przyjacielem. Nie czynimy tego po to, aby Bóg poznał, jakimi jesteśmy, lecz abyśmy potrafili Go przyjąć. Modlitwa nie sprowadza Boga do nas, lecz podnosi nas do Niego. Kiedy Jezus był na ziemi, nauczył swych naśladowców, jak należy się modlić. Mówił im, jak przedstawiać Bogu swoje codzienne potrzeby i powierzać Mu swe troski. A Jego obietnica, że ich prośby zostaną wysłuchane, jest zapewnieniem również dla nas.

 

Sam Jezus, kiedy żył wśród ludzi, często się modlił. Nasz Zbawiciel utożsamił się z naszymi potrzebami i sam prosił, błagał swego Ojca o nową siłę potrzebną do wypełnienia obowiązku i przetrzymania próby. Jest On dla nas wzorem w każdej sprawie. Jest bratem w naszych ułomnościach, gdyż „sam cierpiał będąc doświadczony” Hbr 2,18, ale będąc bez skazy, przemógł zło. Dusza Jego na tym grzesznym świecie przeszła wiele bólu i cierpienia. W swym człowieczeństwie uczynił Chrystus modlitwę koniecznością i przywilejem. Sam znajdował pociechę i radość w obcowaniu z Ojcem. A jeżeli Zbawiciel ludzkości, Syn Boży, odczuł potrzebę modlitwy, o ileż bardziej my, grzeszni, słabi i śmiertelni ludzie, powinniśmy rozumieć konieczność stałej żarliwej modlitwy. Nasz Ojciec Niebieski czeka na sposobność zesłania nam pełni swych błogosławieństw. Jest naszym przywilejem czerpać obficie ze źródła nieograniczonej miłości. Jakie to dziwne, że tak mało się modlimy! Bóg w swej nieskończonej miłości jest gotów dać nam więcej, niż możemy pojąć lub prosić, a my tak mało modlimy się i mamy tak małą wiarę.

Możemy oczekiwać, że Bóg wysłucha i odpowie na nasze prośby, jeśli spełnione zostaną pewne warunki. Jednym z pierwszych jest uznanie potrzeby pomocy Bożej. Pan obiecał: „Rozleję wody po spragnionej glebie i zdroje po wyschniętej ziemi” Iz 44,3. Ci, którzy pragną sprawiedliwości i tęsknią do Boga, mogą być pewni, że zostaną zaspokojeni. Jednak serce musi być otwarte na działanie Ducha, gdyż dopiero wtedy może przyjąć błogosławieństwo Boże. Nasza wielka potrzeba jest najwymowniejszym argumentem na naszą korzyść, ale by Pan mógł uczynić coś dla nas, musimy Go najpierw poszukać. Bóg powiedział: „Proście, a będzie wam dane” Mt 7,7. „On, który nawet własnego Syna nie oszczędził, ale Go za nas wszystkich wydał, jakże miałby wraz z Nim i wszystkiego nam nie darować?” Rz 8,32.

Innym składnikiem właściwej modlitwy jest wiara. „Przystępujący bowiem do Boga musi wierzyć, że (Bóg) jest i że wynagradza tych, którzy Go szukają” Hbr 11,6. Jezus rzekł uczniom: „Wszystko, o co w modlitwie prosicie, stanie się wam, tylko wierzcie, że otrzymacie” Mk 11,24. Czy trzymamy Boga za słowo? Jednak oczekiwanie, że zawsze otrzymamy dokładnie to, o co prosimy, jest zarozumiałością. Bóg jest zbyt mądry, by się mylić i zbyt dobry, aby odmówić tego, co służy ku dobremu tym, którzy chodzą prawą drogą. Dlatego nie obawiajmy się, zaufajmy Mu, nawet, gdy nie widzimy natychmiastowej odpowiedzi na nasze prośby. Polegajmy na Jego pewnej obietnicy: „Proście, a będzie wam dane”.

Jeżeli pragniemy otrzymać łaskę i błogosławieństwo, serca nasze muszą napełnić się duchem miłości i przebaczenia. Jakże możemy prosić Boga: „Przebacz nam nasze winy, jak i my przebaczamy tym, którzy przeciw nam zawinili” Mt 6,12, gdy serca pełne są gniewu i zawiści? Jeżeli pragniemy wysłuchania naszych modlitw, musimy wybaczyć bliźnim w ten sam sposób i w tej samej mierze, w jakiej oczekujemy takiego przebaczenia dla siebie.

Innym warunkiem przyjęcia modlitwy jest wytrwałość. Musimy modlić się zawsze, aby wzrastać w wierze i doświadczeniu. Musimy być „w modlitwie wytrwali” Rz 12,12 i „czuwając na niej wśród dziękczynienia” Kol 4,2. Apostoł Piotr napomina wierzących: „Bądźcie więc roztropni i trzeźwi, abyście się mogli modlić” 1P 4,7. Apostoł Paweł mówi: „Ale w każdej sprawie wasze prośby przedstawiajcie Bogu w modlitwie i błaganiu z dziękczynieniem!” Flp 4,6.

 

Módlmy się w samotności, a gdy ruszamy do codziennych zajęć, pozwólmy naszym sercom często wznosić się do Pana. Nie ma takich miejsc ani chwili, które są nieodpowiednie do zanoszenia próśb do Boga. Nic nie może powstrzymać nas od wznoszenia naszych serc w duchu gorliwej modlitwy. W ulicznym tłoku i pośród rozlicznych przedsięwzięć możemy słać prośby do Boga i prosić o Boże kierownictwo.

Bóg nie żąda od nas, aby ktokolwiek stał się mnichem lub pustelnikiem i porzucił świat, by oddać się tylko czynnościom kultowym. Życie nasze musi być podobne do życia Chrystusa — wśród gór i tłumów ludzi. Ten, kto poprzestaje tylko na modlitwie, wkrótce i jej zaniecha lub stanie się ona formalnością.

Wysławiajmy więc Boga gorliwie „za Jego miłosierdzie i za Jego cuda dla synów ludzkich” Ps 17,8. Nasze pobożne życzenia nie powinny polegać tylko na proszeniu i otrzymywaniu. Niech nasze myśli nie zajmują się jedynie potrzebami, lecz również dobrami, które otrzymujemy. Nie znaczy to, abyśmy się za dużo nie modlili, ale jesteśmy opieszali w dziękowaniu. Jesteśmy stałymi petentami łaski Bożej, jednak wyrażamy tak mało wdzięczności, tak mało chwalimy Go za to, co zrobił dla nas.  

 

Nasz Bóg jest czułym, miłosiernym Ojcem. Służenie Mu nie powinno być dla nas przykrością lub ciężarem. Móc Go czcić i brać udział w Jego dziele powinno być dla nas przyjemnością. Bóg nie chce, aby Jego dzieci, dla których przygotował tak wielkie zbawienie, uważały Go za surowego, dokładnego nadzorcę. On jest ich najlepszym przyjacielem, a kiedy oddają Mu cześć, On pragnie być z nimi, pocieszać ich i błogosławić, napełniając ich serca radością i miłością.

Musimy zgromadzić się pod krzyżem Chrystusa. Niechaj Chrystus i Jego ukrzyżowanie będzie przedmiotem naszych rozmyślań, rozmów i najradośniejszych wzruszeń. Nie zapominajmy o błogosławieństwach Bożych, a po zrozumieniu Jego niewysłowionej miłości powierzmy chętnie wszystko tej dłoni, która dla nas przybita została do krzyża.

 

A czy Ty drogi czytelniku odczułeś niesamowitą moc modlitwy? Czy chciałbyś się z nami podzielić objawieniem Bożej mocy w Twoim życiu? Prosimy, prześlij swoją historię na adres: kontakt@szczecin.adwentysci.org Jeżeli jeszcze nie doświadczyłeś Bożej odpowiedzi w Twoim życiu, a zmagasz się z problemami, napisz do nas, wspólnie będziemy się o nie modlić.

 

Niniejszy artykuł jest kompilacją fragmentów książki "Droga do Chrystusa". Cała książka w formacie pdf dostępna jest na stronie: www.nadzieja.pl 

Autor artykułu: Darek

Dodane przez: Darek | Opublikowano: 2014-01-22 | Kategoria: Czytelnia

Wyświetleń: 626


Dodaj komentarz