Koncert dla więźniów w Goleniowie

16 kwietnia nasza Grupa Prowadząca koncertowała w goleniowskim Zakładzie Karnym.

 

Po szczegółowej kontroli wszystkich naszych kieszeni oraz przeszukiwania naszego szwedzkiego gitarzysty uważanego (żartobliwie) przez służbistę za szwedzki wywiad, wkroczyliśmy na teren więzienia. Po wniesieniu sprzętu przy pomocy dwóch więźniów, przystąpiliśmy do podłączania wszystkich, nawet najmniejszych kabelków, a nie było to łatwe zadanie! Gdy w końcu wszystko już działało, zrobiliśmy małą, kameralną próbę. Zanim więźniowie zostali zaproszeni na salę sportową, gdzie miał się odbyć koncert, pomodliliśmy się, prosząc naszego Pana o prowadzenie, kierowanie całą tą uroczystością oraz o spokojną atmosferę, bez problemów technicznych.

To było szczególne przeżycie dla całej naszej grupy. Rozpoczęliśmy ulubioną, radosną pieśnią pt. "Jesteśmy Panie", by wprowadzić wszystkich w dobry nastrój, a przy okazji pozbyć się tremy... Po niej wykonywaliśmy następne, a pomiędzy nimi słuchaliśmy krótkich historii z przesłaniem, opowiadanych przez Beatę. Urozmaiceniem i pewną niespodzianką dla nas, było wykonanie przez jednego z więźniów dwóch piosenek.

Wpatrując się w twarze uczestników tego wydarzenia, można było zauważyć trzy główne postawy przybierane przez nich. Jedni wyglądali na zamkniętych w sobie, zdystansowanych w stosunku do nas, drudzy mieli twarze pełne zrozumienia i spokoju, a jeszcze inni zajmowali się rozmową z kolegą, po zachowaniu, którego można było wywnioskować, że przyszedł na spotkanie dla zabicia czasu.... 

Tak jak rozpoczęliśmy, tak też chcieliśmy zakończyć nasze spotkanie – modlitwą, do której zaprosiliśmy wszystkich uczestników koncertu. A po niej, chcąc, aby nikt z pustymi rękoma nie wyszedł z tego pomieszczenia – rozdaliśmy całą literaturę, którą zabraliśmy ze sobą. Były to m.in. książki pt. "On przychodzi", "Obiecująca przyszłość" i "Gdy wszystko traci sens".

Na koniec, po zapakowaniu całego sprzętu do samochodu, zostaliśmy bardzo ciepło pożegnani przez przełożonego Zakładu Karnego i z uśmiechami na twarzy machaliśmy dłońmi do wszystkich ludzi stojących za zakratowanymi oknami, wierząc w to, że jeśli został tam choć jeden człowiek, który dzięki nam zbliżył się do Boga – nasza praca miała głęboki sens.

 

ZOBACZ GALERIĘ ZDJĘĆ tutaj

 

 

Autor artykułu: 2011-04-16

Dodane przez: Ewcysia | Opublikowano: 2011-04-16 | Kategoria: Relacje

Wyświetleń: 1556


Dodaj komentarz