Kiedy nauka odrzuciła Boga

Obecnie uprawiana nauka jest dziwną kombinacją badań przyrody i świeckiej filozofii wykluczającej istnienie Boga. Niewiele ma to wspólnego z otwartym poszukiwaniem prawdy.

Kiedy Krzysztof Kolumb wypłynął w 1492 roku na zachód, miał nadzieję dotrzeć do wschodnich wybrzeży Indii. Jego plan bazował na założeniu, że Ziemia jest okrągła. W przeszłości twierdzono, że przed wyprawą doszło w Salamance do spotkania Kolumba z duchownymi, którzy ostrzegli go, że Ziemia jest płaska, a płynąc na zachód, w końcu dopłynie do jej krawędzi i spadnie. Współcześni historycy twierdzą, że choć do takiego spotkania faktycznie doszło, to duchowni wyrażali jedynie obawy o to, czy podróż nie będzie za długa. Autorem pomieszania prawdy z fikcją był znany amerykański pisarz z początków XIX wieku Washington Irving.

Za Irvingiem wielu innych pisarzy bezkrytycznie powtarzało fałszywą wersję tej historii. Jednym z nich był John Draper, dziekan Wydziału Medycznego Uniwersytetu Nowy Jork, człowiek zdecydowanie — mimo iż był synem pastora — antyreligijny. Sławę przyniosła mu opublikowana w 1873 roku i przetłumaczona na wiele języków książka pt. History of the Conflict Between Religion and Science (Historia konfliktu między religią i nauką). Tylko w USA miała ona 50 wydań w ciągu 50 lat. To był właśnie ten czas narastania wrogości nauki do religii. W tej atmosferze Draper celowo przytoczył w swojej książce fikcyjną wersję spotkania w Salamance, podczas którego teolodzy rzekomo atakowali Kolumba za jego wiarę w kulistość Ziemi i twierdzili, że jest płaska. Zrobił to, choć wiedział, że niektórzy uczeni już w średniowieczu twierdzili, że Ziemia jest kulista. Przez przytoczenie błędnego poglądu o płaskiej Ziemi chciał wykazać wyższość nauki nad religią.

Po Draperze Andrew D. White, rektor Uniwersytetu Cornell, w pracy History of the Warfare of Science with Theology in Christendom (Historia wojny nauki z teologią w chrześcijaństwie) dalej utwierdzał czytelników w fikcyjnej wersji spotkania w Salamance. Napisał, że teoria płaskiej Ziemi budziła w marynarzach Kolumba przerażenie. Oceniając zachowanie White’a, historyk Jeffrey B. Russell napisał: „Kuriozalne jest to, że White i jego koledzy skończyli tak jak oskarżani przez nich ojcowie [Kościoła], mianowicie kreując fałszywą wiedzę opartą na wzajemnym wspieraniu się badaczy, a nie na dowodach”.

Wielu innych autorów również upowszechniało ten fałszywy pogląd, jakoby średniowieczne chrześcijaństwo głosiło, że Ziemia jest płaska. Używano go jako synonimu zacofania i religijnego błędu. Służył sceptykom religijnym za usprawiedliwienie ich sceptycyzmu, a jednocześnie był wygodnym narzędziem schlebiania nauce i demonstrowania jej wyższości nad religią. Tymczasem twierdzenie, że Ziemia jest płaska, powstało w czasach, kiedy nauka była wolna od wpływu religijnych autorytetów.

Prawie wszyscy główni przedstawiciele nowożytnej nauki, tacy jak Kepler, Galileusz, Newton, Pascal, gorąco wierzyli w Boga i Biblię. W swoich publikacjach często odwoływali się do Boga i Jego działania w przyrodzie. Nie widzieli konfliktu między wiarą a nauką, ponieważ wierzyli, że to Bóg stworzył prawa natury, które oni tylko naukowo badają. Isaac Newton (1642-1727), jeden z największych uczonych wszech czasów, uważał, że kosmos mógł powstać tylko z polecenia i dzięki mocy Istoty inteligentnej i wszechwładnej. Był głęboko zaangażowany w studia nad Biblią. Napisał komentarze do proroctw Ksiąg Daniela i Apokalipsy. Jego życie jest dowodem na to, że głęboka wiedza i silna wiara mogą ze sobą współdziałać. Podobnie Johannes Kepler (1571-1630), genialny astronom z Pragi — on również pisał traktaty religijne i dostrzegał ścisłą relację między Bogiem a matematyką.

Etos współczesnej nauki jest inny, zdecydowanie materialistyczny (naturalistyczny, mechanistyczny), niepozostawiający miejsca na ideę Boga, uważaną za nienaukową. Mówiąc wyraźnie, nauka odrzuciła Boga, postawiła przed Nim znak zakazu wstępu na jej teren. W efekcie nawet jeśli w konkretnych badaniach wszelkie dane będą wskazywały na potrzebę zaakceptowania idei Inteligentnego Projektanta, wskazującej na istnienie Boga Stwórcy, to taka hipoteza jest od razu wykluczana przez naukę jako nienaturalistyczna. Taka zamknięta postawa powstrzymuje naukę przed kierowaniem się danymi przyrodniczymi bez względu na to, dokąd prowadzą. Innymi słowy, współczesna nauka nie będzie oceniać dowodów wskazujących na istnienie Boga, bo a priori wykluczyła Go ze swoich rozważań.

Zmiana w stosunku nauki do Boga następowała stopniowo. Jeszcze w wiekach XVII i XVIII, w dobie rozwoju nowożytnej nauki, jej przedstawiciele wierzyli i w Boga, i w Biblię. Ta wiara zaczęła słabnąć wraz z postępem materializmu i oświeceniowym narastaniem braku zaufania do religii. Gdy nastał wiek XIX, pojawiła się teoria ewolucji i koncepcja długich er geologicznych, co stało w jaskrawej opozycji do sprawozdań z Księgi Rodzaju o stworzeniu i potopie, a także do dziesięciu przykazań, w których Bóg wyraźnie mówi, że dokonał stworzenia w sześć dni. Przez drugą połowę XIX wieku uczeni kontynuowali eliminowanie Boga z obszaru naukowych interpretacji. Niemal wszystko wyjaśniano materialistycznie. Bóg przestał być potrzebny.

Konieczność odrzucenia Boga przez naukę pojawiła się wtedy, gdy zaczęła ona zajmować się podsuwaniem wiarygodnie brzmiących odpowiedzi na pytania dotyczące naszych początków. Tymczasem gdy uważnie przyglądamy się przyrodzie, możemy dostrzec, że musiała mieć bardzo Inteligentnego Projektanta. Odrzucenie tej idei wcale nie pomogło nauce, przeciwnie — ograniczyło ją w jej możliwościach dochodzenia do prawdy, niezależnie od tego, jaką by ona miała być. Jedynie naturalistyczne wyjaśnianie przyrody nie daje satysfakcjonujących odpowiedzi na wiele pytań, na przykład: Jak mogło dojść do samoorganizacji atomów w niezwykle skomplikowane i wielofunkcyjne struktury? Jak mogły nawet najprostsze organizmy żywe, które są niezwykle złożone, powstać same z siebie na jałowej, martwej Ziemi? Jak tak skomplikowany organ jak oko, z jego niezwykle precyzyjnymi funkcjami i działaniem, mógł powstać w wyniku przypadkowych mutacji, skoro powszechnie wiadomo, że mutacje są szkodliwe lub nieznaczne? Jak wyjaśnić, że zapis kopalny ujawnia pojawienie się w przeszłości całych grup organizmów nagle, a nie w długim ewolucyjnym procesie? Skąd wzięły się takie zjawiska myślowe jak sumienie, zrozumienie, moralność, świadomość piękna i własnego istnienia?

W obliczu złożoności i precyzji wielu nowych odkryć naukowych pozbawione Boga mechanistyczne wyjaśnienia tych odkryć są obecnie o wiele mniej możliwe do obrony niż wtedy, kiedy ponad sto lat temu nauka odcięła się od Boga. Odrzucenie Go przez środowisko naukowe jest prawdopodobnie największym filozoficznym błędem, żeby nie powiedzieć grzechem.

Na pytanie, dlaczego tak się stało, trudno dać jednoznaczną odpowiedź. Według niektórych trudno badać coś, co jest tak zagadkowe i enigmatyczne jak idea Boga. Argument ten traci jednak na znaczeniu, kiedy sobie uświadomimy, z jaką swobodą środowisko naukowe oddaje się wszelkim, nawet absurdalnym spekulacjom, takim jak na przykład wypowiadanie się na temat innych wszechświatów, gdy obserwować możemy tylko nasz własny, czy też twierdzenie, że jakieś organizmy żyły wiele setek milionów lat, zanim naukowcy odnaleźli ich skamieliny. Fakt, że nauka tak chętnie spekuluje na wszelkie tematy, które podsuwa jej wyobraźnia naukowców, a nie chce dopuścić do jakichkolwiek teoretycznych rozważań na temat istnienia Boga lub uwzględniających boski czynnik w interpretacji badań naukowych — prowadzi do wniosku, że współczesna nauka jest uprzedzona wobec Boga. Innym powodem odrzucenia Boga przez naukę może być duma naukowców z własnych osiągnięć albo poczucie osobistej wolności, jaką zapewniałby pusty wszechświat, bez Boga, w którym nikt nie musiałby odpowiadać przed Nim za swoje czyny. Nie bez znaczenia jest też presja wywierana na całe środowisko naukowe przez jego liderów, którzy wręcz obnoszą się ze swoją areligijnością. Powszechną praktyką jest marginalizowanie, a nawet usuwanie z tego środowiska tych badaczy, którzy w swoich naukowych interpretacjach zawarliby jakąkolwiek sugestię uwzględniającą istnienie i działanie Boga. Dlatego choć wielu naukowców wierzy w Boga, nie ma odwagi publikować czegokolwiek na Jego temat. Faktycznie podważa to ideę wolności badań akademickich. Nauka powinna powrócić do otwartości z czasów, kiedy pionierzy nowożytnej nauki dopuszczali ideę Boga w naukowej interpretacji przyrody.

 


Andrzej Siciński
[Opracowano na podstawie artykułu dr. Ariela A. Rotha, dyrektora Geoscience Researche Institute, opublikowanego w „College and University Dialogue” vol. 20, 3/2008;
Źródło: Miesięcznik Znaki Czasu, Czerwiec 2010].
 

Autor artykułu: Andrzej Siciński

Dodane przez: Administrator | Opublikowano: 2011-04-01 | Kategoria: Czytelnia

Wyświetleń: 1424


Dodaj komentarz