Doświadczenie zwycięstwa

Jakiś czas temu zrozumiałam, że jako Dziecko Boże mam moc zwyciężać okoliczności, mogę nakazać burzy, aby ustała a morzu, aby się uspokoiło.

W dzień wylotu byłam już bardzo zmęczona i dotarłam na lotnisko dość późno. Nie sprawdziłam wagi mojego bagażu, choć wiedziałam, że jest trochę za ciężki. Liczyłam, że nie będą sprawdzać, bo w tych liniach nigdy mi nie sprawdzali. Jednak stało się inaczej. Kazali mi zważyć walizkę, 4 kilo nadbagażu i za 5 min zamykają bramkę… Załamałam się, bo próbowałam oszczędzić każdy grosz, a opłata za nadbagaż jest kolosalna… Nie było wyjścia, musiałam zapłacić i byłam tak sfrustrowana, jak chyba nigdy w życiu…

Wsiadłam do tego samolotu ostatkiem sił, a w moim sercu dosłownie przewalały się lawiny złości, żalu, pretensji… To było straszne, potępiałam siebie, złościłam się na pana z obsługi, byłam zła na moich współtowarzyszy podróży, którzy mi nie pomogli, i miałam żal do Boga za to, że mnie opuścił… Wystartowaliśmy, a we mnie przelewała się gorycz, oskarżenia i ból… W myślach wylewałam Bogu wszystko, co czuję, ale miałam wrażenie, że im więcej wylewam, tym więcej się we mnie produkuje.

Nagle uświadomiłam sobie, że całą noc tak mogę wylewać i nic to nie zmieni. Bo czegoś w tym brak. Delikatna myśl przypomniała mi, co planowałam robić w drodze powrotnej. To był decydujący moment: w którą stronę pójdę. Czy zostanę w moich uczuciach i dalej będę się pławić w krzywdzie i bólu, czy pozwolę, aby Prawda wyprowadziła mnie na wolność? Wybrałam stanąć w Prawdzie! Powiedziałam: Nie! Nie zgadzam się, aby taka sytuacja, aby jakakolwiek sytuacja odłączyła mnie od Boga i zabrała mi cenny czas z Nim! Zaczęłam deklarować przebaczenie: sobie, ludziom i Bogu. Mocno i konkretnie. Zaczęłam mówić prawdę: Bóg jest dobry, BÓG JEST DOOOBRYYY!!! On mnie nie opuścił, On jest zawsze ze mną. Oddałam Mu stracone pieniądze. On zaopatruje, a Jego zasoby są niewyczerpane. I wtedy coś we mnie pękło :) W jednej chwili cały ciężar spadł z mojego serca! I to z wielkim hukiem! Na to miejsce spłynęła radość, spokój i pewność Jego dobroci i miłości :) Zaczęłam Go uwielbiać i wywyższać, błogosławić Jego imię, a moja radość rosła i rosła i rosła… Potem On mówił… mówił mi słowa miłości, zwycięstwa, pokoju i bezpieczeństwa. Mówił jakie myśli ma o mnie, a moje serce topniało. Dotknął mnie głęboko i miałam z Nim wspaniały czas do końca podróży. Zrozumiałam, że jako Dziecko Boże mam moc zwyciężać okoliczności, mogę nakazać burzy, aby ustała a morzu, aby się uspokoiło. Bóg jest wielki! Alleluja!

 

 

 

R.K.

 

 

 

 

 

Autor artykułu: R.K.

Dodane przez: Ewcysia | Opublikowano: 2013-01-10 | Kategoria: Nasze doświadczenia z Bogiem

Wyświetleń: 1670


Dodaj komentarz