Czy można wyleczyć się z raka? (2/2)

Podstawowy błąd bardzo często popełniany w czasie prób leczenia chorób nowotworowych najczęściej polega na tym

 

OGÓLNE ZASADY LECZENIA

 
Zazwyczaj walka z rakiem polega na leczeniu wyłącznie ciała a zapomina się o tym, że nie mniej ważna jest tu poprawa psychicznej i duchowej kondycji chorej osoby. Dlatego też kluczem do zwycięstwa w tym przypadku jest leczenie całościowe z jednoczesnym wykorzystaniem wszystkich najlepszych naturalnych metod. Najlepsze wyniki w walce z różnymi chorobami nowotworowymi uzyskuje się wówczas, gdy jednocześnie stosowane są następujące środki: poprawne oddychanie (w miarę możliwości czystym powietrzem), właściwe korzystanie ze słońca, wstrzemięźliwość (a także post), odpowiedni odpoczynek, ćwiczenia fizyczne i ruch na świeżym powietrzu, zdrowa i wolna od mięsa, nabiału, cukru, słodyczy i białego pieczywa dieta, składająca się z dużych ilości surowych owoców i warzyw, picie odpowiednich ilości czystej wody między posiłkami, wodolecznictwo (hydroterapia), ziołolecznictwo, wewnętrzne i zewnętrzne zastosowanie węgla drzewnego oraz glinki leczniczej (o ile to konieczne), unikanie szkodliwych lekarstw oraz niewłaściwych metod leczniczych takich jak hipnoza itp., pogoda ducha i pozytywny sposób myślenia, ufność w Bożą moc oraz stała więź z tym, który jest źródłem miłości, pokoju, mocy i zdrowia poprzez regularne studium słowa Bożego oraz żarliwe i wytrwałe modlitwy.
 
Na podstawie doświadczeń wielu osób oraz własnych mogę z całą odpowiedzialnością stwierdzić, że właściwe stosowanie i uwzględnienie wszystkich tych elementów jednocześnie daje najlepsze wyniki w postępowaniu z wszelkimi dolegliwościami, a szczególnie w przypadku chorób nowotworowych. Wszystkie te metody mają swoje racjonalne uzasadnienie i śmiało możemy określić je mianem "leków z Bożej apteki", gdyż są aprobowane przez Stwórcę, i dlatego że sposób w jaki wywierają one leczniczy wpływ nie jest okryty żadną tajemnicą i bez trudu można uzasadnić ich działanie. Niestety nie można tego powiedzieć o wielu innych bardzo popularnych dzisiaj terapiach, które niejednokrotnie powstały w tajemniczych okolicznościach lub na bazie spirytyzmu. W Biblii czytamy, że Bóg surowo zabronił kontaktu z tym wszystkim, co może mieć związek ze spirytyzmem. Należy też pamiętać o tym, że nawet jeśli te powstałe na bazie spirytyzmu metody, okazują się na pewien czas skuteczne, to nigdy nie likwidują prawdziwej przyczyny choroby, i dlatego po pewnym czasie wraca ona z jeszcze większą siłą, a po drugie może to dodatkowo mieć negatywny wpływ na mentalną oraz duchową sferę życia osoby, która poddaje się leczeniu przy pomocy tych tajemniczych metod.
 
Wymienione wyżej naturalne sposoby leczenia chorób (opracowane głównie na podstawie wypowiedzi E. White) stosowało i do dzisiaj stosuje z powodzeniem wielu lekarzy oraz fitoterapeutów. Jednym z nich był Jethro Kloss – adwentysta, który wsławił się jako autor bardzo popularnej niegdyś w Ameryce książki pt. "Powrót do Edenu". W tej bardzo interesującej książce opisuje on między innymi niecodzienny przypadek wyleczenia z raka pewnej kobiety, której powiedziano, że przeżyje nie dłużej niż tydzień. Gdy zauważyła u siebie pewne objawy świadczące o chorobie, udała się do szpitala, gdzie ją zbadano i stwierdzono guza piersi. Bardziej wnikliwe badania wykazały, że był to złośliwy nowotwór, więc amputowano jej chorą pierś. Niestety nastąpił przerzut i rak rozwinął się w jelicie grubym, co spowodowało, że zaistniała konieczność usunięcia części jelita grubego. Po pewnym czasie jednak w jelicie grubym ponownie pojawił się guz, który szybko się rozprzestrzeniał. Gdy chirurg otworzył jelito, zamierzając amputować następny jego fragment, zauważył, że rak zajął prawie cały obszar jelita grubego. W tej sytuacji nie widział innego wyjścia jak tylko zaszyć jelito i oświadczyć, że stan chorej jest beznadziejny, i że przeżyje ona nie dłużej niż tydzień. Wkrótce potem została odwieziona do domu, aby tam oczekiwać na zbliżającą się nieuchronnie śmierć. Ponieważ całe jelito grube zarośnięte było tkanką nowotworową, w jej brzuchu zrobiono otwór, przez który niestrawione resztki pokarmowe spływały bezpośrednio do specjalnego plastikowego pojemnika. Z drugiej strony brzucha znajdowały się jeszcze dwa inne otwory. Z jednego z nich spływał do pojemnika mocz a z drugiego gromadząca się obficie ropa. Chora cały czas cierpiąc z powodu przenikliwego bólu nie była już w stanie niczego zjeść ani wypić bez zwrócenia tego, co dostało się do jej żołądka. Jethro Kloss wyjaśnia, że dopiero w tej beznadziejnej sytuacji poproszono go o pomoc. Widząc stan chorej niczego nie obiecał, zapewniając, że ze swej strony uczyni wszystko, co w jego mocy, aby ją ratować a przynajmniej ulżyć cierpieniom. Najpierw polecił wyrzucić wszystkie szkodliwe leki włącznie z przeciwbólowymi, które zanieczyszczały tylko i osłabiały jej organizm. Ból natomiast uśmierzył stosując gorące okłady przeplatane krótkim zimnym nacieraniem. Następnie zrobił chorej długą serię głębokich lewatyw z odwarów ziołowych, co w pewnym stopniu oczyściło jelita z nieczystości, które blokowały ich przepływ. Dzięki tym zabiegom kał ponownie mógł być usuwany z organizmu naturalną drogą przez odbyt a otwory w brzuchu zostały zamknięte. Gdy te otwory zagoiły się, cztery osoby przeniosły chorą do łazienki i umieściły w wannie z gorącą wodą. Zabieg ten miał na celu podniesienie temperatury ciała, by ożywić siły obronne organizmu, poprawić krążenie krwi, usunąć zepsutą krew szczególnie z okolic jelita grubego oraz wywołać obfite pocenie w celu uwolnienia organizmu z nadmiaru toksyn powstałych w wyniku choroby. Te gorące kąpiele całego ciała robiono codziennie przez długi okres czasu i zawsze kończono je zimnym nacieraniem całego ciała mokrą solą oraz masażem. W międzyczasie, każdego dnia stosowano też gorące okłady na żołądek, jelita, wątrobę, śledzionę oraz kręgosłup. Kilka razy dziennie jej brzuch był dodatkowo masowany, aby jeszcze szybciej usunąć z jelit nieczystości. Regularnie podawano jej też do picia odwary z odpowiedniej mieszanki ziół o działaniu antyrakowym. Wszystkie te starania poparte były gorliwymi modlitwami wznoszonymi do Boga z prośbą o jego błogosławieństwo tych naturalnych aprobowanych przez niego środków. Chociaż wszystkie te zabiegi wymagały dużego wysiłku i poświęcenia, kontynuowano je przez cztery miesiące. Po upływie tego czasu pacjentka czuła się już na tyle dobrze, że ku zdumieniu wszystkich mogła wrócić do wykonywania swoich codziennych zajęć. Od tamtej pory stale uważała, aby nie robić niczego, co mogłoby ponownie pogorszyć stan jej zdrowia. Cały czas spożywała tylko zdrowe, wegetariańskie pokarmy. Jadła dużo świeżych i surowych owoców oraz warzyw a szczególnie dojrzewających na słońcu pomidorów. Może trudno w to uwierzyć, ale po pewnym czasie po raku nie było nawet śladu. Wszyscy byli zdumieni widząc, że ta kobieta będąc wcześniej z powodu raka niemalże w agonalnym stanie wróciła do zdrowia.
 
Kilka lat później ta sama osoba nawiązując do swojej choroby napisała wzruszające oświadczenie, kierując je do tych, którzy podobnie jak niegdyś ona sama stracili już nadzieję: "Piszę to oświadczenie wierząc, że wzmocni ono i doda otuchy wielu ludziom chorym na raka. Kilka lat temu bardzo poważnie zachorowałam i zostałam zabrana do szpitala położonego niedaleko Waszyngtonu. Niestety rutynowe badania lekarskie wykazały obecność guza piersi. Na nieszczęście nowotwór okazał się złośliwy, dlatego zaistniała konieczność amputowania tej chorej piersi. Niedługo potem odkryto ślady raka także w jelicie grubym, więc ten fragment jelita również został usunięty. Pomimo tego jednak rak ponownie rozwinął się w jelicie grubym, zamykając ich światło i nie pozwalając na usuwanie resztek pokarmowych normalną drogą. Z tego powodu w brzuch zrobiono mi otwór, przez który masy kałowe spływały do sztucznego pojemnika. Cierpiałam tak bardzo, że stale podawano mi narkotyki uśmierzające ból. Powiedziano mi wtedy, że nie ma dla mnie żadnej nadziei na wyleczenie. W takim beznadziejnym stanie odwieziono mnie do domu i powiedziano rodzinie, że mogę przeżyć najwyżej trzy do siedmiu dni. Mój mąż zakupił już dla mnie nawet miejsce na cmentarzu. I właśnie wtedy powiedziano nam o jakimś adwentyście, który podobno wiedział jak skutecznie leczyć raka. Kiedy poprosiliśmy go o pomoc, zgodził się, ale niczego nie obiecał, gdyż mój stan był beznadziejny. Nic nie mogło już przebrnąć przez moje jelita. Nie byłam też w stanie niczego spożyć bez zwrócenia tego, co zjadłam. Byłam bardzo osłabiona i niemalże sparaliżowana w wyniku przyjmowania narkotyków uśmierzających ból. Człowiek ten cierpliwie leczył mnie stosując wodolecznictwo, zioła, zdrową roślinną dietę, masaż oraz ćwiczenia oddechowe. Tymi metodami byłam leczona przez cztery miesiące, powoli wracając do zdrowia. Obecnie, chociaż od tamtej pory minęło już ponad pięć lat, wciąż jestem zdrową osobą, mogącą bez trudu pracować w ogrodzie i w domu. Postanowiłam o tym napisać, ponieważ pragnę, aby ci, którzy cierpią z powodu tej straszliwej choroby jaką jest rak wiedzieli, że jest dla nich nadzieja. MRS. John Rhine”.
 
Umiejętne zastosowanie opisanych w niniejszej książce i aprobowanych przez Stwórcę metod, może niewątpliwie doprowadzić nawet

Autor artykułu: Sławomir Gromadzki

Dodane przez: Agnieszka | Opublikowano: 2011-04-27 | Kategoria: O zdrowiu

Wyświetleń: 1758


Dodaj komentarz