7 demonów Marii Magdaleny

SIEDEM DEMONÓW MARII MAGDALENY

 

 

 

 

 

 

SIEDEM DEMONÓW MARII MAGDALENY

Pierwszy pojawił się bardzo wcześnie, świtem.
Przez usta samej matki jęknął:
Dlaczego dziewczynka!...

Drugi, kiedy na piasku wyszczerbionym kubkiem
budowała niezdarne pałace,
przeszedł rozdeptując wszystkie i stwierdził:
Nie warto.

Kiedy urosły jej czarne warkocze
przybył trzeci. Ocenił: Nada się,
choć jeszcze nikt nie wyjaśnił, do czego.

Czwarty stanął niedbale
w progu matczynej chaty i zapłacił
nie mówiąc przy tym ani słowa.

Od piątego próbowała uciec tyle razy,
ale zawsze pojawiał się powód
by zostać.

Za szóstym pobiegła sama
z wyjącą tęsknotą
by chociaż przytulił.

Ale chyba najgorszy był siódmy,
bo się nie odzywał. Nie robił nic po prostu,
jakby go nie było. A był.

Była dla nich piekłem. Oni dla niej.
W jednym garnku obłędu, który kusił żarem.
A wśród ludzi
zakładała sukienki
coraz bardziej jaskrawe
żeby odegnać cierpienie.

To po nich rozpoznał ją młody nauczyciel
Zatrzymał się i pierwszy
Tak głęboko
popatrzył jej w oczy
że od razu zdjęła złote zausznice.

Gdy wieczorem kładła się do snu
od dawna nareszcie samotnie
wiedziała, że odeszły, wszystkie siedem na raz
i że nigdy nie wrócą, już nie miały dokąd.

Iwona Fijałkowska

Autor artykułu: Iwona Fijałkowska

Dodane przez: Administrator | Opublikowano: 2012-01-28 | Kategoria: Wiersze & Opowiadania

Wyświetleń: 2461


Dodaj komentarz