Żaden wiek nie jest dobry do umierania

Od trzech tygodni moje myśli nieustannie krążyły wokół tematów egzystencjalnych, z przewagą „wariacji” na temat śmierci. Obracałam słowem koniec na wszystkie sposoby, zagłębiając się w nie do bólu...

 

 

 

Trzy tygodnie temu, w piątek, przed odlotem do Londynu dowiedziałam się, że noszę w swoim organizmie, mniej więcej od 10 lat - dwa duże, półtoracentymetrowe guzy. W języku medycznym nazywa się to dość ładnie: owale lito-płynowe. Wcześniej nie wiedziałam o tym… Teraz już wiem.
 

Od tej pory coraz bardziej zamykałam się w sobie. Dopiero nazajutrz, w sobotę rano powiedziałam o wszystkim Irkowi. Nie wiem co było dalej, bo skorupa wokół mnie coraz bardziej się zaciskała.
 

W następny piątek poddałam się biopsji. I czekałam…
 

Wiem, że w wielu wypadkach rak to nie wyrok. Takie, zresztą, powiedzenie funkcjonuje już od dawna. Ja jednak wmówiłam sobie tę najgorszą wersję z możliwych. Zaczęłam mierzyć się ze śmiercią. Dni upływały powoli, a nieprzespane noce rozciągały się wręcz w nieskończoność. Przeżywałam istny wachlarz uczuć od depresji, poprzez niezrozumiałe zadowolenie, a na całkowitej obojętności kończąc.
 

Trzy tygodnie spędziłam na kolanach.  Modliłam się do naszego Boga, prosiłam, błagałam. Coraz bardziej zasklepiałam się w sobie, ale cały czas modliłam się.  I przez trzy tygodnie moja modlitwa mnie… przerażała. Modliłam się bowiem o zdrowie, ale ciągle czułam wyrzuty sumienia i niesmak do samej siebie, że nie umiałam pogodzić się ze śmiercią. Tłumaczyłam sobie, że każdy chce żyć, że śmierć nie jest sprawą naturalną, że wszyscy boją się śmierci. Ale przecież ja jestem chrześcijanką. To Chrystus pokonał śmierć właśnie po to, abym ja jej się nie bała. Wiem, że śmierć to stan niebytu, to krótki sen. Apostoł Paweł napisał, że nikt nikogo nie wyprzedzi w oglądaniu chwalebnego przyjścia Zbawiciela. A więc dzień śmierci, to dla mnie dzień przyjścia Pana. Zamykam oczy i po chwili Pan Jezus mnie wzbudza z martwych. Tak więc dzień śmierci powinien być dla mnie dniem radosnym…  Nie byłam gotowa na przyjście Pana. Nie byłam gotowa umrzeć. Ta myśl mnie przeraziła. Nie potrafiłam modlić się o pogodzenie się z  chorobą (śmiercią). Wciąż modliłam się o zdrowie i życie. Miałam wyrzuty sumienia. Wstydziłam się tego przed Bogiem. Nie potrafiłam sobie z tym poradzić. Stwierdziłam, że żaden wiek człowieka nie jest dobry do umierania: ani dwudziesty, ani czterdziesty dziewiąty, ani osiemdziesiąty piąty rok życia…
 

Po trzech tygodniach wewnętrznej walki, w czwartek, odebrałam wynik biopsji. Jest dla mnie bardzo dobry. Guzy są łagodne, obojętne. Trzeba je usunąć, ale pośpiechu nie ma. Jestem zdrowa.
 

Marzyłam o takim zakończeniu. Modliłam się  przecież o to.  Zdziwienie moje więc było tym większe, kiedy stwierdziłam, że mi nie ulżyło. Tego dnia, do wieczora czułam się winna i tak, jakby odrzucona przez Boga. Myśli o śmierci nie ustąpiły. Uświadomiłam sobie, że i tak umrę. Jest to jedynie kwestią czasu. Dziękowałam jednak Bogu, jednocześnie prosząc Go o wyjaśnienie dlaczego stało się  tak, jak się stało.
 

Nazajutrz,  w piątek po południu doznałam olśnienia. Przecież Bóg zna mnie lepiej ode mnie samej. On dobrze wiedział, że nie jestem gotowa na przyjście Jezusa. Nie ma mi tego za złe, bo czeka jeszcze na mnie. Dał mi czas, abym się przygotowała. Znów intensywnie zaczęłam się modlić i zrozumiałam. Moje myśli wcześniej krążyły wokół tego co ziemskie. Żal mi było zostawić męża, dzieci, wszystkie przeżycia, wspomnienia, wcześniejsze działania. Moje myśli przecież wciąż krążyły wokół tego wszystkiego co mogę stracić, a nie wokół tego co mogę zyskać. Nie umiałam pozostawić tego balastu, dlatego ciężko mi było unieść głowę wysoko i oderwać się od tego, co przyziemne. Przecież jeśli dzień śmierci, to dzień przyjścia Pana – powinniśmy patrzeć jedynie na Niego i cieszyć się ze spotkania z Nim. To, co stanie się po naszej śmierci na ziemi, dla nas nie ma najmniejszego znaczenia. Znaczenie ma jedynie nasza wiara i łączność z Bogiem. Gdy zapatrzymy się w Niego – zrzucimy brzemię, które przykuwa nas do znikomości. Zrozumiałam to! W końcu to zrozumiałam! Ta myśl przeszyła mnie na wskroś i nareszcie odzyskałam spokój. 
 

Teraz już wiem, że gdy jesteśmy myślami przy ziemi – rzeczywiście żaden wiek nie jest dobry do umierania, ale gdy jesteśmy myślami przy naszym Zbawicielu – wiek nie ma żadnego znaczenia. To nie prosta gra słów. To prawda. Dla życia doczesnego najważniejsze jest zdrowie, dla życia wiecznego – wiara…
 

Bóg zesłał na mnie to doświadczenie w swojej miłości. Dobrze wiedział, że wówczas nie byłam gotowa, ale wiedział też, że się ocknę. Dał mi jeszcze czas, tu na ziemi. Nie wiem ile go mam. Zbawiciel powiedział, że nie znamy dnia ani godziny, że Dzień Pański nadejdzie jak złodziej. Te słowa przecież mają swoje znaczenie w odniesieniu i do śmierci. My, chrześcijanie, często modlimy się o rychłe przyjście Chrystusa. W podświadomości jednak liczymy na to, że wydarzenie to zastanie nas żywymi.  Dopiero teraz zrozumiałam,. że jest to niejednokrotnie nasz sprytny i chytry wybieg myślowy, aby właśnie uniknąć śmierci. Dlatego się jej boimy. Takiego jednak  myślenia nie oczekuje od nas Bóg. On przecież w swojej mądrości i miłości chce zdjąć z nas ten lęk poprzez Swoje Słowo i doświadczenia, które na nas zsyła…
 

Tego samego dnia, w piątek zadzwoniła do mnie Karolina. Od paru tygodni miała dziwne zawroty głowy nasilające się z każdym dniem. Myślała też o najgorszym. Okazało się, że to wirus zaatakował jej błędnik. Podobno nic poważnego.
 

- A ja myślałam już, że to jakiś guz mózgu – powiedziała mi. – Ale nie bałam się wcale. Jeśli miałabym umrzeć, to widocznie tak musiałoby być. Pogodziłam się z tym i byłam zupełnie spokojna. Najważniejsze to to, aby być blisko Boga…
 

Kiedy słuchałam jej słów, po moich policzkach spłynęły łzy szczęścia. Karolina mnie zawstydziła swoim spokojem, a równocześnie uradowała swoją wiarą…

„Pokój zostawiam wam, mój pokój daję wam” tak  powiedział Jezus i tego pokoju, z całego serca życzę sobie i Wam wszystkim.

 

 

 

Autor artykułu: Agnieszka

Dodane przez: Administrator | Opublikowano: 2012-09-22 | Kategoria: Nasze doświadczenia z Bogiem

Wyświetleń: 1448


Dodaj komentarz